ZBĄSZYŃ :: Chcemy wielkie dzieło pacnąć

Młody filmowiec ze Zbąszynia przygotowuje w internecie serial dla każdego
z nas


- Moje studio filmowe to przede wszystkim dobre komputery - mówi Mateusz Michalak pracujący nad serialem w swoim domu rodzinnym w Zbąszyniu przy ul. Piotrowskiego

Zobacz zdjęcia do filmu


Dyplomowy pokaz animowanego filmu Mateusza Michalaka pt. "Moja Apokalipsa" jest zaskakujący, zwłaszcza finał. Całość trwa cztery minuty, szok widzów - może sekundę.

- Ten króciutki materiał, w co niektórym trudno chyba uwierzyć, powstawał przez siedem miesięcy - wyjaśnia Mateusz Michalak, absolwent Akademii Filmu i Telewizji w Warszawie. Wcześniej absolwent zbąszyńskiej podstawówki, gimnazjum i liceum.
- Gdy kończyłem ogólniak i trzeba się było określić, wybrałem Akademię - opowiada. Dyplom obronił na szóstkę. Opiekunami i promotorami studenta Michalaka byli Józef Gębski, znany dokumentalista i Andrzej Kotkowski, m.in. drugi reżyser "Ziemi Obiecanej" w reżyserii Andrzeja Wajdy.
- Film interesował mnie od dziecka, ale nie oglądanie, lecz realizacja; dziś mogę powiedzieć, iż jest to moja pasja - dodaje filmowiec.

Został reżyserem
Poszedł zatem na dwuletnie studia w AFiT. Cała uczelnia, gdy jeszcze studiował, mieściła się (bo teraz znalazła lepsze warunki) na znanej kinomanom ul. Chełmskiej 21. Tak, to właśnie to miejsce - Wytwórnia Filmów Dokumentalnych - gdzie powstawała słynna kiedyś Polska Kronika Filmowa, puszczana w kinach przed projekcją fabularną.
- Zdecydowałem się na reżyserię, ciągnęło mnie do animacji - wspomina twórca. I temu pozostaje wierny. Właśnie w studiu filmowym przy ul. Piotrowskiego w Zbąszyniu (czyli w jego domu rodzinnym) powstaje nowe dzieło. To będzie serial, jakich się u nas jeszcze nie spotyka! Lecz już niedługo każdy z nas będzie mógł go obejrzeć. Mało tego, każdy będzie mógł ów film współtworzyć! Poczuć się scenarzystą!
- Oczywiście to nie jest studio o jakim się zwykle myśli, bo dziś do robienia filmów animowanych potrzebne są przede wszystkim bardzo dobre komputery - objaśnia twórca. Oglądamy pokój na piętrze w domku jednorodzinnym. Biurko, na nim załadowane gigabajtami komputery. W nich wszystko co ważne w tej pracy. Na ścianie zaś rozrysowany scenariusz, kolorowe wydruki postaci Krótkiego, Oczka i Czarnego, którzy są głównymi bohaterami "Podwórza pełnego rymów". Obok pozostali: szalony kierowca, policjanci, a także tajemniczy łoś. Mateusz ciągle nad nimi pracuje.

Śladami Wajdy
Wyjściowa koncepcja filmu jest jedna, ale M. Michalak wraz z kolegą z Warszawy, Piotrem Furmankiewiczem, ma pomysł na dwie drogi, dwa rozwiązania artystyczne niezależne od siebie. Rzec chyba można, na dwa filmy.
Pierwsza droga oznacza serial umieszczony w internecie rozwijający się w nieprzewidywalnym kierunku, druga - wyprodukowanie filmu przy pomocy sponsora. Państwowego.
- Dola reżysera jest taka, że musi szukać producenta dla swoich filmów; tak robi nawet Wajda i inni wielcy - stwierdza Mateusz. - Dla nas, zwłaszcza debiutantów, jedyną szansą jest Państwowy Instytut Sztuki Filmowej, który przyjmuje i promuje najciekawsze projekty młodych.
Mateusz wraz z Piotrem złożyli zatem w PISF wniosek i przedstawili koncepcję 10-minutowego pilota pt. "Chcemy wielkie dzieło pacnąć", czyli "ChWDP". Furmankiewicz jako bardziej doświadczony przyjął rolę reżysera, Michalak, asystenta reżysera. Artyści liczą, iż w marcu otrzymają odpowiedź czy PISF "kupi" tę koncepcję dzieła. Jeśli tak, potem czekają ich miesiące pracy. Dla M. Michlaka to nadzieja na wspólny debiut. Praca dyplomowa bowiem nie liczy się w branży jako start zawodowy.

Zaskakują policję
Internetowa wersja "ChWDP" nosi nazwę "Podwórko pełne rymów", w slangu "Po-pe-ry". - Nie tylko pomysł postaci Oczka, Krótkiego, Czarnego i pozostałych jest naszą własnością opatentowaną w Urzędzie Patentowym, ale cała idea "Poperów" - tłumaczy Mateusz. - Dlatego zabierając się do pracy nad otwartym dla internautów serialem wykorzystujemy tych samych bohaterów co w projekcie "ChWDP". Szykuje się strona internetowa, gdzie co dwa, trzy tygodnie ukażą się bardzo krótkie, minutowe odcinki "Poperów". Na forum witryny internauci będą mogli zgłaszać propozycje rozwoju sytuacji w kolejnym odcinku. - Najlepsze podpowiedzi wykorzystamy, a zgłaszający otrzymają nagrody - deklaruje Michalak.
Początek "Poperów" (rozgrywanego, łącznie z muzyką, w konwencji hip hopu) jest taki. Trzech chłopaków zamierza zrobić ciekawy numer, żeby się popisać przed kolegami, zdobyć ich uznanie. Postanawiają wykonać graffiti na posterunku policji. Jednak każdy myśli o innym tekście. W efekcie na murze pojawia się zaskakujący napis dotyczący policji. Za pstrzenie ścian młodzi zostają zaaresztowani, a wraz z nimi tajemniczy łoś. A co dalej? O tym już może zdecydować każdy z Was: www.popery.pl

Zabaw się w tworzenie filmu
Zainteresowani zabawą w kreowanie nowych odcinków serialu powinni szukać strony www.popery.pl. Natomiast więcej informacji o twórcy znad Obry można uzyskać na stronkach: www.mateuszmichalak.com lub grand99.cgsociety.org

Podwórko pełne rymów (fragment scenariusza)
W kadrze mapa trzymana w dłoniach. Przejazd kamery po mapie. Widać nagryzmolone postacie sąsiada, dzielnicowego, przystanek, autobus. Kamera cofa się, trzy postacie pochylone nad planem szepczą niezrozumiale. Nagle coś brzęknęło. Oczko odwraca się szybko i patrzy na okienko piwniczne. Na tle nieba maszeruje malutki łoś i znika. Oczko przeciera oczy, kiedy opuszcza ręce łosia już nie ma.

CZARNY Co tam?
OCZKO Nic, chyba za dużo przy kompie siedziałem. Wracają do rozmowy - kamera pokazuje w rzucie izometrycznym postacie siedzące na skrzynkach i patrzące na plan.
CZARNY I jak? Wszystko jasne?
KRÓTKI Spoooko, a ty czaisz Oczko?
OCZKO Yo, yo, yo.
CZARNY Dobra plan ustalony, tylko co piszemy?
KRÓTKI Nooo, coś odjechanego: Bardzo Lubię Grzyby
OCZKO Eeee, to nie ma sensu, Kocham Zochę, to jest dopiero napis. Rozmarzony myśli o wybrance swego serca, pojawia się z przenikania wizerunek Zochy - chłopcy patrzą rozmarzeni, jakby wszyscy widzieli obraz z jego wyobraźni
OCZKO, KRÓTKI, CZARNY Ech Zocha... mniam...
CZARNY Dobra, dobra wsio ok, ale mieliśmy stworzyć coś wielkiego, coś wiekopomnego, coś na miarę naszeeeego pokoleeeenia. Wstaje podnosi rękę, kamera pokazuje go jakby był pomnikiem na piedestale, z tyłu nieziemska poświata, słowo pokolenia z echem, coś a'la okrzyk z filmu "He-man".
OCZKO Cicho, Czarny, luz, spoko, taaaaak, usiądź nie denerwuj się, oddychaj, oddychaj. Oczko klepie kolegę po plecach, Czarny się uspokaja.
KRÓTKI No dobra to co byś chciał napisać?
CZARNY Piiiiip Policję (piiip - dźwięk jak w programach telewizyjnych, które wycinają niecenzuralne słowa) Cisza. Oczko zaskoczony, Krótki zakłopotany drapie się w głowę.
OCZKO Hmmm... no to rzeczywiście twórcze podejście...

 


Podziel się swoim zdaniem

teren@gazetalubuska.pl   Tel: 068 324 88 54

EUGENIUSZ KURZAWA

Fot. Paweł Janczaruk
(Gazeta Lubuska 2008)

powrót