SIEDLEC :: "Wiatraki" są szansą zarobku dla właścicieli gruntów

Wiatrowa szansa gmin


W Polsce elektrownie wiatrowe nie są jeszcze tak popularne jak na zachodzie Europy, zwłaszcza w krajach skandynawskich, Anglii, Holandii czy Niemczech. Ale coraz więcej samorządów jest zainteresowane tą formą pozyskiwania energii.


Dwa samorządy lokalne chcą zbudować na terenie swych gmin tzw. farmy elektrowni wiatrowych. W jednej trwają prace studyjne, w drugiej podpisano już umowy z inwestorem.

- Nie mogę ujawnić z jaką firmą podpisaliśmy porozumienie w sprawie współpracy przy budowie farm "wiatraków", ale dokument już jest - przekazuje Adam Cukier, wójt gminy Siedlec.
W gminie prace nad "wiatrakami" trwają od paru lat. Motorem napędowym był wówczas przewodniczący rady gminy w poprzedniej kadencji - Władysław Leśnik. Wiatraki zaobserwował w gminie Wolin nad Bałtykiem, w trakcie odwiedzin córki. Zafascynował się elektrowniami wiatrowymi, wciąż stara się o nich jak najwięcej dowiedzieć.
- Wiatrak z podniesionym pionowo skrzydłem to 157 metrów wysokości - przekazuje Leśnik. - Żeby toto oparło się wiatrom trzeba wykopać fundament głębokości pięciu metrów, zalać betonem i wrzucić tam wagon stali. Płyta fundamentowa ma szerokość 20 metrów. Ale potem zasypuje się ją ziemią, którą można dalej uprawiać, a tylko teren przy wiatraku grodzi tworząc 4,5 arową działkę.

60 wiatraków
W gminie Siedlec trwają poważne przymiarki do uruchomienia aż trzech farm wiatraków po 20 w każdej, razem ma być 60 elektrowni wiatrowych. Wyznaczone są okolice, gdzie miałyby stanąć. Mogą się jednak pojawić problemy.
- To, co nie było problemem w gminie Wolin, gdy stawiano wiatraki, może okazać się sporym zgryzem u nas - wskazuje W. Leśnik. - Tam nie było problemów właścicielskich, u nas zaś na jednym kawałku gruntu może być kilkudziesięciu właścicieli ziemi. Czy potrafią się dogadać? Ktoś bowiem może zyskać na tym finansowo, a inny nie.
- W tym celu odbędą się spotkania wyjaśniające rolników z inwestorem - uzupełnia A. Cukier. - Proponowana jest zresztą wspólna forma przedstawicielstwa rolników, coś w rodzaju spółdzielni lub spółki.

Sąsiedzi też chcą
- Sprawą uruchomienia farmy wiatrowej u nas jest zainteresowana polsko-duńska firma EPA ulokowana w Szczecinie - wyjaśnia wiceburmistrz Zbąszynia Wiesław Czyczerski. - Prace są dość zaawansowane. Została nam przedstawiona koncepcja rozmieszczenia elektrowni wiatrowych, myśmy ją korygowali ze względu na program Natura 2000. W najbliższym czasie sprawa powinna znów pojawić się na forum samorządu.
Robert Pitrowski, który pilotuje sprawę lokalizacji gminy farmy wiatrowej, przewiduje rozmieszczenie jej na polach rolników indywidualnych pomiędzy Perzynami, Przyprostynią a Stefanowem, wzdłuż drogi powiatowej Zbąszyń - Wolsztyn.
- Z uzgodnień i warunków terenowych wynika, że jest możliwość ustawienia 13 elektrowni wiatrowych - wskazuje R. Pitrowski. - Wysłane zostało pismo z prośbą o uzgodnienie lokalizacji farmy z Urzędem Lotnictwa Cywilnego w Warszawie.
- Nasza rola będzie polegała na doprowadzeniu do spotkania firmy z rolnikami, żeby wyjaśniła im na czym sprawa ma polegać i jakie proponuje warunki - dodaje W. Czyczerski. - Ale to dopiero gdy zapadnie decyzja o lokalizacji i gdy będzie wiadomo z jakim rolnikiem konkretnie rozmawiać. Wójt Siedlca sądzi, iż na dzierżawie gruntu rolnik może mieć miesięczny dochód rzędu 1,5 tys. zł i to na długie lata. Nie mówiąc o szansie zatrudnienia przy inwestycji. - Do nadzoru obiektów, do sprzedaży energii - dodaje A. Cukier.

 


Podziel się swoim zdaniem

teren@gazetalubuska.pl   Tel: 068 324 88 54

EUGENIUSZ KURZAWA

Fot. Paweł Janczaruk
(Gazeta Lubuska 2008)

powrót