ZBĄSZYŃ :: Moglibyśmy zdrowieć w naszym mieście

Leczenie przewlekłe chorych w sąsiedniej Opalenicy przyniosło zyski


Przychodnia byłaby dobrym miejscem na zakład opiekuńczo-leczniczy, można by wykorzystać niezagospodarowane teraz pokoje w tym budynku


Pomysł uruchomienia w mieście zakładu opiekuńczo-leczniczego Stanisław Chlebowski lansuje od kilku lat. Ludziom idea się podoba, problem w tym, że na to potrzeba pieniędzy...

- Szansy utworzenia u nas placówki opiekuńczo-leczniczej upatruję w wymogach jakie unia stawia placówkom medycznym - zaczyna S. Chlebowski. - Na przykład dawna przychodnia przy ul. 17 Stycznia musi mieć windę. A zainstalowanie windy, ale takiej co pomieści łóżko z pacjentem, to pierwszy krok do powołania w tym gmachu zakładu opiekuńczo-leczniczego. ZOL przyjmuje pacjentów wymagających długiego leżenia i ćwiczeń rehabilitacyjnych. W powiecie istnieje już jeden, w Opalenicy; stanowi oddział szpitala powiatowego.

Oddział się sprawdza
- Zakład w Opalenicy się sprawdza, jest w pełni wykorzystany, a nawet w zeszłym roku przyniósł zysk - podkreśla starosta Andrzej Wilkoński. Zastrzega, iż powiat jest w stanie sfinansować budowy drugiego oddziału - gdyby takowy miał powstać w Zbąszyniu - ale popiera ideę utworzenia placówki.
- Może ona funkcjonować jako samodzielny zakład opiekuńczo-leczniczy, może przyjąć status Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej, który będzie miał kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia, warto też myśleć o partnerstwie publiczno-prywatnym - rozsądnie podpowiada A. Wilkoński. S. Chlebowski zna te możliwości. Sądzi, iż wsparcia w wyposażeniu ZOL mógłby udzielić Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. A ponieważ rozmowy w tej materii prowadzi od paru lat, zyskał poparcie dyrektora szpitala Janusza Nowaka. O szczegóły zaś dopytywał u kierownika ZOL w Opalenicy.
- Myślę, iż dobrym miejscem na taki zakład byłby właśnie gmach dawnej przychodni, oczywiście po modernizacji - wskazuje Chlebowski. - Co bardzo ważne, w ostatnich dniach Unia Europejska przesunęła termin dostosowania warunków medycznych z roku 2009 na 2012 rok. Jest więc czas, działania można rozłożyć na raty.

Potrzeba sojuszników
Pierwsza sprawa, winda, jest w trakcie załatwiania. Ratusz wysłał pytania o cenę i prośbę o ofertę. Teraz Chlebowski zastanawia się jak wobec powyższych planów rozwiązać kwestię dzierżawców przychodni. Wszak jest tam - jak podawaliśmy niedawno w "GL" - 16 podmiotów medycznych, w tym dwie praktyki lekarzy rodzinnych. To istotna kwestia do rozwiązania. Stację pogotowia ratunkowego miasto może przenieść do budynków deweloperskich planowanych na os. Na Kępie. Czy zechcą przenieść się praktyki lekarskie, które niedawno odmówiły rozmów w sprawie przenosin właśnie w to miejsce?
- To problem! Z drugiej strony ZOL to 30 miejsc pracy, nowa, ważna i potrzebna instytucja, z której mogliby korzystać zbąszynianie - uważa S. Chlebowski. Czy uda mu się przekonać do pomysłu radę, znaleźć w mieście sojuszników? Do sprawy wrócimy.

Warto porównać

  • Zakład Opiekuńczo-Leczniczy w Opalenicy zajmuje na dwóch piętrach 360 mkw., gdzie stoi 35 łóżek (i trzy dostawki).
  • zaplecze (kuchnia, magazyny, biuro, pralnia, prasowalnia, suszarnia, kotłownia, kostnica) w oddzielnym budynku to 228 mkw.
  • są trzy mieszkania dla personelu.
  • zatrudnienie stałe: lekarz, 11 pielęgniarek, 7 salowych, masażysta, magazynier, 3 kucharki, praca na zlecenie: palacz, wymiana pościeli, 5 pielęgniarek
  • wyniki finansowe: przychody 1.154 tys. zł (z czego NFZ 864 tys. zł), wydatki 1.130 tys. zł, zysk 24 tys. zł!
  • w 2007 r. leczono tu 122 osób

 

Czy zakład opiekuńczo-leczniczy w byłej przychodni to dobry pomysł?

EUGENIUSZ MICHALAK
przechodzień

- Taki oddział na pewno by się przydał. Jestem pewny, że znajdzie się wiele chętnych, zwłaszcza wśród starszych, ale i młodszych. Bo potrzebne jest u nas miejsce, w którym można wyzdrowieć w spokoju i gdzie ktoś zapewni na ten czas odpowiednią opiekę.

IRENA SKRZYPCZAK
gospodyni domowa

- To z pewnością bardzo dobry pomysł. W budynku są puste pomieszczenia, które można na ten cel wykorzystać. Skorzystaliby ci pacjenci, którzy teraz muszą leżeć w domu i czekać na rehabilitację. Mam nadzieję, że ten zakład powstanie.

KAZIMIERZ WARDOWSKI
przechodzień

- Uważam, że chętnych na pewno by nie brakowało. Co prawda trzeba by też dużo pieniędzy, żeby stworzyć taki zakład, ale myślę, że warto. Miejsce jest dobre, można wykorzystać niezagospodarowane pokoje w przychodni.


Czy zakład opiekuńczo-leczniczy w byłej przychodni to dobry pomysł?

teren@gazetalubuska.pl   Tel: 068 324 88 54

EUGENIUSZ KURZAWA

Fot. Bartłomiej Kudowicz
(Gazeta Lubuska 2008)

powrót