ZBĄSZYŃ :: Dobrzy jak zawodowcy

Zastęp OSP musi się zebrać i wyjechać w ciągu pięciu minut


Jednostka OSP w Zbąszyniu liczy 43 czynnych, przeszkolonych strażaków, z czego 22 bierze bezpośredni udział w tzw. zdarzeniach. Paweł Szczepaniak jest jednym z nich. Pełni funkcję dowódcy zastępu i kierowcy pojazdu.


Miejscowi strażacy mają dobrą opinię w Wielkopolsce. Traktowani są niemal jak profesjonaliści. Predestynuje ich do tego posiadany sprzęt i doświadczenie. Właśnie dostali kolejne wsparcie w postaci urządzeń hydraulicznych.


- Otrzymaliśmy bardzo dobry sprzęt marki Weber Hydraulic, co wśród znawców mówi samo za siebie - tłumaczy gminny komendant OSP Zdzisław Prętki. Wspólnie z jednym ze strażaków, Pawłem Szczepaniakiem, demonstruje najnowszy nabytek. - Wartość urządzeń wynosi 70 tys. zł, a służą przede wszystkim do ratownictwa drogowego.
Zbąszyńscy ochotnicy, jak wiele jednostek straży w Wielkopolsce, napisali wniosek do Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego o przyznanie urządzeń hydraulicznych z myślą o ratowaniu poszkodowanych w wypadkach drogowych. Rozpatrzono pozytywnie tylko trzy podania, z czego dwa zawodowych jednostek z Poznania i trzecie - ochotników ze Zbąszynia.

Profesjonalnie wyposażeni
- Takie wyposażenie już jest potrzebne, a w przyszłości będzie jeszcze bardziej, gdyż niedługo parę kilometrów od miasta poleci autostrada A2, zaś między Trzcielem a Zbąszyniem powstanie węzeł - tłumaczy P. Szczepaniak. - Wypadki drogowe są, niestety, nieuniknione. Musimy być przygotowani.
Strażacy z grodu Zbąskich są profesjonalnie przygotowani także na inne zdarzenia, a nowoczesny sprzęt, którym dysponują lokuje ich raczej w grupie fachowców niż amatorów, jakimi formalnie są. Np. jakiś czas temu (o czym wówczas pisaliśmy) otrzymali urządzenie zwane power jet służące do gaszenia pożarów pianą i wodą. Pojawiło się w OSP jako drugie w Polsce! - Między granicą zachodnią a Poznaniem nadal jesteśmy jedyną jednostką posiadającą power jeta - chwalił się wtedy komendant Prętki.
Z kolei z racji usytuowania miasta nad jeziorem i rzeką ochotnicy są przygotowani do ratowania ofiar wodnych nieszczęść. Służy do tego aluminiowa łódź "Kuba" z napędem akumulatorowym, specjalne wyposażenie oraz sześć kompletów skafandrów dla nurków do zejść podwodnych. - Nieduży silnik napędzany akumulatorem może się przebić nawet przez lód - podaje P. Szczepaniak.
- Jako jedyni w powiecie mamy wśród strażaków przeszkolonych 11 nurków
- dodaje Prętki.

Ciche alarmy
W mieście od dawna nie słyszano charakterystycznego wycia syreny alarmowej na strażnicy przy placu Targowym. - Staramy się nie straszyć mieszkańców - uśmiecha się pan Zdzisław. Przy pomocy finansowej samorządu oraz Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego zakupiono 16 "powiadamiaczy" (pagerów), dzięki którym wszelkie alarmy strażackie są ciche i błyskawiczne. Do tego dochodzi dodatkowe zawiadamianie za pomocą SMS-ów. Ponadto na wyposażeniu OSP są radiotelefony, nie mówiąc już o zwykłych telefonach czy "komórkach".
- Sześcioosobowa drużyna do wyjazdu musi się zmieścić w ciągu pięciu minut - przekazuje Szczepaniak.
- Alarm włączamy tylko symbolicznie, 4 maja o 6.00, żeby uczcić Dzień Strażaka i na sylwestra - puentuje Z. Prętki.

Tym się chwalą
* co ostatnio dostali strażacy:
- rozpieracz
- nożyce (tną pręt 36 mm)
- agregat (silnik z pompą olejową)
- dwa zwijadła po 20 m węża na każdym
- podpory stabilizujące
- łańcuchy ciągnące z adapterami

* co już mają na stanie
- trzy pojazdy specjalistyczne
- starszy sprzęt hydrauliczny
- power jet (gaszenie mgłą)
- poduszki wysokociśnieniowe
- rozpierak cylindryczny (rozpiera do 1,4 m)

Mogliby być profesjonalni
Profesjonalizm zbąszyńskich strażaków rzuca się w oczy. Dlatego warto by się zastanowić nad uzawodowieniem jednostki znad Obry. Ale nie na koszt gminy (co już nieskutecznie przerabiano w kilku miastach Polski), lecz na koszt państwa. To oczywiście wymagałoby silnego wsparcia ze strony lokalnego samorządu.

 


Podziel się swoim zdaniem

teren@gazetalubuska.pl   Tel: 068 324 88 54

EUGENIUSZ KURZAWA

Fot. Mariusz Kapała
(Gazeta Lubuska 2008)

powrót