|
Wiosną ruszamy z robotą nad jeziorem
- Czy jest nadzieja na lepszą promocję miasta - w końcu dość atrakcyjnego
- jakim jest Zbąszyń?
- Jest! Choć budżet na promocję nie wygląda imponująco. Ale lansowaniem
walorów miasta zajmuje się również centrum kultury i centrum sportu, co
pozwala nam się uzupełniać w tej pracy.
- Mnie się wydaje, że nie potraficie "sprzedać" tego co macie wartościowe
i niepowtarzalne. Jedynej w Polsce, a może i Europie szkoły muzycznej
z klasą instrumentów ludowych, Biesiady Koźlarskiej, szlaku Obry, historii...
- Powoli, powoli... Szkoła muzyczna podlega Ministerstwu Kultury, a nie
samorządowi, mimo to samorząd robi starania, żeby uczynić z niej Filharmonię
Folkloru Polskiego, natomiast Biesiada, jako impreza od paru lat rozbudowana
do trzech dni, jest przecież powszechnie znana...
- W gminie i okolicy. W Polsce już nie.
- W tym roku chcemy zaproponować wydarzenia, które na pewno będą miały
dalszy zasięg, wojewódzki, nawet międzynarodowy.
- Co pan ma na myśli?
- Najwcześniej, bo w marcu, zaczniemy obchody Roku Powstania Wielkopolskiego.
Burmistrz wystąpił do marszałka wielkopolskiego Marka Woźniaka o patronat
nad całorocznymi obchodami i uznanie roku 2008 Rokiem Powstania Wielkopolskiego.
Wiadomo, że o Zbąszyń toczyły się dwie zacięte bitwy powstańcze, w mieście
i okolicy są liczne mogiły.
- Rozumiem, że wypada szacowna rocznica wybuchu powstania, ale co
miasto będzie z tego miało?
- Program jest bogaty, rozpisany na cały rok, zakończenie 17 stycznia
2009 r. Nie da się wszystkiego wymienić, powiem więc, iż chodzi o zwrócenie
uwagi Wielkopolski na Zbąszyń.
- Większą uwagę, nie tylko Wielkopolski, ale wręcz Europy możecie
skupić organizując 70. rocznicę wypędzenia polskich Żydów z Niemiec w
1938 r. Przecież oni w większości trafili wtedy do Zbąszynia, mieszkali
tutaj, a dziś nie ma nawet marnej tablicy mówiącej o zdarzeniu.
- Będzie nie tylko tablica! Lecz tamtym wydarzeniem zajmują się Katarzyna
Kutzmann-Solarek z centrum kultury i Zenon Matuszewski, historyk-regionalista,
i o szczegółach należy rozmawiać z nimi. Wiem, że szykują sesję naukową,
zamierzają zaprosić Szewacha Weissa, Władysława Bartoszewskiego, władze
polskie i izraelskie, a materialnym śladem wypędzenia z 1938 r. ma być
kopiec w okolicy dworca kolejowego.
- No to już chyba nic większego się nie odbędzie...
- Właśnie że będą dwie duże imprezy sportowe rangi międzynarodowej. Pierwsza
w maju - mistrzostwa świata juniorek w unihokeju, czego preludium był
niedawny puchar w unihokeju. Znakomicie sprawdzili się nasi kibice. Ale
mają się też po raz pierwszy u nas odbyć Mistrzostwa Europy w sportach
motorowodniackich w klasie S-550.
- Jesteście do nich przygotowani? Nad jeziorem nie widziałem żadnej
nowej infrastruktury.
- Przecież jeszcze mamy zimę. Ale przygotowania trwają. Raz w tygodniu
bywa u nas pan Kowalkiewicz z Polskiego Związku Motorowodnego i Narciarstwa
Wodnego, dogadujemy sprawy organizacyjne. Wiosną ruszą roboty nad jeziorem.
Trzeba będzie pogłębić miejsce startu motorówek, przygotować pływający
pomost startowy, słowem kupa roboty...
- Dziękuję.
Rozmawiał: Eugeniusz Kurzawa
Fot. Katarzyna Chądzyńska
|