Rozmowa z Witoldem Silskim, powrót
  odpowiedzialnym za promocję miasta i gminy Zbąszyń  


Witold Silski,
w połowie etatu odpowiedzialny za promocję gminy, absolwent Politechniki Zielonogórskiej na wydziale zarządzania i marketingu, żona - Bożena, córka - Wiktoria, hobby - muzyka jazzowa

 


Wiosną ruszamy z robotą nad jeziorem

- Czy jest nadzieja na lepszą promocję miasta - w końcu dość atrakcyjnego - jakim jest Zbąszyń?
- Jest! Choć budżet na promocję nie wygląda imponująco. Ale lansowaniem walorów miasta zajmuje się również centrum kultury i centrum sportu, co pozwala nam się uzupełniać w tej pracy.

- Mnie się wydaje, że nie potraficie "sprzedać" tego co macie wartościowe i niepowtarzalne. Jedynej w Polsce, a może i Europie szkoły muzycznej z klasą instrumentów ludowych, Biesiady Koźlarskiej, szlaku Obry, historii...
- Powoli, powoli... Szkoła muzyczna podlega Ministerstwu Kultury, a nie samorządowi, mimo to samorząd robi starania, żeby uczynić z niej Filharmonię Folkloru Polskiego, natomiast Biesiada, jako impreza od paru lat rozbudowana do trzech dni, jest przecież powszechnie znana...

- W gminie i okolicy. W Polsce już nie.
- W tym roku chcemy zaproponować wydarzenia, które na pewno będą miały dalszy zasięg, wojewódzki, nawet międzynarodowy.

- Co pan ma na myśli?
- Najwcześniej, bo w marcu, zaczniemy obchody Roku Powstania Wielkopolskiego. Burmistrz wystąpił do marszałka wielkopolskiego Marka Woźniaka o patronat nad całorocznymi obchodami i uznanie roku 2008 Rokiem Powstania Wielkopolskiego. Wiadomo, że o Zbąszyń toczyły się dwie zacięte bitwy powstańcze, w mieście i okolicy są liczne mogiły.

- Rozumiem, że wypada szacowna rocznica wybuchu powstania, ale co miasto będzie z tego miało?
- Program jest bogaty, rozpisany na cały rok, zakończenie 17 stycznia 2009 r. Nie da się wszystkiego wymienić, powiem więc, iż chodzi o zwrócenie uwagi Wielkopolski na Zbąszyń.

- Większą uwagę, nie tylko Wielkopolski, ale wręcz Europy możecie skupić organizując 70. rocznicę wypędzenia polskich Żydów z Niemiec w 1938 r. Przecież oni w większości trafili wtedy do Zbąszynia, mieszkali tutaj, a dziś nie ma nawet marnej tablicy mówiącej o zdarzeniu.
- Będzie nie tylko tablica! Lecz tamtym wydarzeniem zajmują się Katarzyna Kutzmann-Solarek z centrum kultury i Zenon Matuszewski, historyk-regionalista, i o szczegółach należy rozmawiać z nimi. Wiem, że szykują sesję naukową, zamierzają zaprosić Szewacha Weissa, Władysława Bartoszewskiego, władze polskie i izraelskie, a materialnym śladem wypędzenia z 1938 r. ma być kopiec w okolicy dworca kolejowego.

- No to już chyba nic większego się nie odbędzie...
- Właśnie że będą dwie duże imprezy sportowe rangi międzynarodowej. Pierwsza w maju - mistrzostwa świata juniorek w unihokeju, czego preludium był niedawny puchar w unihokeju. Znakomicie sprawdzili się nasi kibice. Ale mają się też po raz pierwszy u nas odbyć Mistrzostwa Europy w sportach motorowodniackich w klasie S-550.

- Jesteście do nich przygotowani? Nad jeziorem nie widziałem żadnej nowej infrastruktury.
- Przecież jeszcze mamy zimę. Ale przygotowania trwają. Raz w tygodniu bywa u nas pan Kowalkiewicz z Polskiego Związku Motorowodnego i Narciarstwa Wodnego, dogadujemy sprawy organizacyjne. Wiosną ruszą roboty nad jeziorem. Trzeba będzie pogłębić miejsce startu motorówek, przygotować pływający pomost startowy, słowem kupa roboty...

- Dziękuję.

Rozmawiał: Eugeniusz Kurzawa
Fot. Katarzyna Chądzyńska

 

E-mail: teren@gazetalubuska.pl powrót