To nasze lotnisko!

Te dobrą robotę wykonało Wojsko Polskie i Służba Polsce


Drobną wzmianką prasową, że lotnisko pod Nowym Kramskiem mogło powstać „za Niemca”, czyli w czasach przedwojennych, spowodowała burzę wśród czytelników.

Zainteresowaliśmy się historią powstawania lotniska. Wyszło, iż wiele osób rozrzuconych po Ziemi Lubuskiej, jak i Wielkopolsce ma różne wspomnienia związane z powstawaniem obiektu.
- Tego lotniska nie wybudowali Niemcy - podkreśla zdecydowanie Alojzy Danielak z Nowej Soli.
- Byłem tam technikiem budowy; lotnisko jest nasze, a powstawało w latach 1953-57. Wcześniej w tym miejscu był las i pola.
- Za Niemca nawet trawiastego lotniska nie było. Obecne budowali żołnierze Wojska Polskiego i Służba Polsce - dodaje p. Weimann ze Zbąszynia.

Ubijali ziemieę stemplami
Wiktor Jungowski, dziś mieszkaniec Zielonej Góry, urodził się w Nowym Kramsku. Jego wspomnienia dotyczą najwcześniejszej fazy powstawania obiektu. Jeszcze jako lotniska polowego wojsk radzieckich.
- W tym czasie miałem 16 lat, front jeszcze nie doszedł do Berlina, był marzec 1945 r. - zaczyna opowieść W. Jungowski.
- Dorośli mieszkańcy Nowego Kramska musieli przez mniej wiecęj półtora miesiąca chodzić codziennie w jedno miejsce i wycinać drzewka i krzewy, a potem równać i ubijać ziemię. Chodziło ze 100 ludzi, mieli specjalnie zrobione stemple i ubijali nimi grunt. Potem w tym miejscu ładowały kukuruźniki. W. Jungowski uważa, że może Niemcy coś planowali przed wojną, bo teren pod Nowym Kramskiem był wcześniej nieco wyrównany, ale lotniska nie zbudowali. Podobną opinię ma Sylwester Krawiec z Nowego Kramska.
- Chyba były jakieś niemieckie plany - sądzi.

"Stalince" wyrywały drzewa
Stanisław Suchodolski mieszkający w Laskach pamięta jak powstawało obecne, już solidne, wojskowe lotnisko. To, które m.in. budował A. Danielak.
- Wtedy, w latach 50. chodziły plotki, że coś ma powstać - relacjonuje.
- Raz mówiono, że boisko, raz iż lotnisko, ale w końcu okazało się, iż wojsko zajmuje 300 ha na lotnisko. Utkwiło mu, jak rolnicy mający grunta w miejscu planowanego lądowiska musieli zamieniać je na inne. Było to załatwiane urzędowo. Pamięta też wielkie spychacze, na które mówiono "stalince", równające teren, wyrywające z ziemi drzewa z korzeniami.
- Jako dzieciak jeździłem wtedy z ojcem po drewno; część dostali rolnicy, reszta poszła do tartaku - przekazuje.
- Potem rolnicy wozami na gumowych kołach przewozili ziemię, pomagali równać teren lotniska. W końcu weszły firmy budowlane. Zapamietałem także jak zaczęto pracę przy bocznicy kolejowej na lotnisko. To musiał byc rok 1953-54. Nie udało się znaleźć informacji o niemieckich planach budowy. Nie wie o nich babimojski regionalista Aleksander Waberski, mający dostęp do archiwów w Berlinie.

Dlaczego myślimy, że to Niemcy?
Ciekawe skąd wzięły się głosy, że nowokramskie lotnisko zbudowali Niemcy? Tego nie udało się mi wyjaśnić. Czyżby solidność wykonania - bo płyta do dziś ma bardzo dobrą opinię wsród fachowców - z góry narzucała opinię, że Polacy nie są w stanie tak porządnie pracować?

SKOMENTUJ:

Twoje zdanie

teren@gazetalubuska.pl   Tel: 324 88 54

EUGENIUSZ KURZAWA


(Gazeta Lubuska 2007)

powrót