Obrazki prowincjonalne

Ile osób w gminie myśli? Proszę się na chwilkę skupić.


To chyba ważne co chcę tu napisać. Ponoć Unia Europejska stawia wymóg istnienia w danej społeczności lokalnej, powiedzmy gminie, kilkunastu organizacji obywatelskich. Pozarządowych, jak się mówi. 22 stowarzyszeń na tysiąc mieszkańców, czy coś tak. Widać to istotne dla rozwoju demokracji, skoro Europa kładzie taki nacisk. Myślę, że słusznie i postaram się rzecz niżej udowodnić.
Otóż są gminy, w których dziennikarz niemał nie może uzyskać żadnych informacji od zwyklego człowieka, nie mówiąc o pracowniku urzędu. Każdy z nich odsyła do wójta lub burmistrza. Sam nie chce mówić. Zgadzam się, że włodarze gmin mają informacje, aliści już opinie, komentarze, własne zdanie powinien mieć każdy obywatel! Tymczasem tu zdarza się blokada. Obawa przed wypowiadaniem własnego zdania. Przed ujawnieniem swoich myśli. Przed, być może, konkurencyjna wobec burmistrza opinia. Choć to akurat powinno być traktowane jako zjawisko pozytywne. Sytuacja owa dotyczy niedużych miejscowości i jest niedobra dla ich rozwoju. Powtarzam - chodzi o artykułowanie myśli. Mądrzej: idei. Jeśli bowiem istnieje tylko jeden ośrodek, który rzuca pomysły i jest to zarazem ośrodek władzy mogący je realizować, to łatwo o błedy, czego przykładów wokół sporo.
Pisząc powyższe patrzę, dajmy na to, na Zbąszyń. Miasto, gdzie nieźle działa rzemiosło, gdzie są liczne małe firmy, gdzie ludzie zdani na własną przedsiębiorczość potrafią sobie radzić. Szkoda tylko, że - poza cechem rzemiosła - brak im organizacji gospodarczych. Jednak Zbąszyń, uważam, nie radzi sobie na gruncie społecznym, czyli w obszarze, który powinien być alternatywą dla poczynań władzy. Nie ma tu typowego towarzystwa miłośników miasta, nie ma zorganizowanych grup niekoniecznie powoływanych z myślą o wyborach. Generalnie - brak ruchu obywatelskiego! Dlaczego?
Żeby sensownie się rozwijać miasto (czytaj: ludzie) powinno ujawniać różne pomysły obywatelskie. Na hasło burmistrza, żeby obwodnicę puścić jedną stroną, zorganizowani mieszkańcy powinni rzucić inne. Może "po środku" urodzi się coś lepszego. Ale w grodzie Zbąskich brak takich działań i obywatelskich instytucji. Może dlatego, że (poza proboszczem) nie ma lokalnych autorytetów skupiających ludzi? Może...
W każdym razie często "po szkodzie" słychać głosy żalu. Tak było po likwidacji urzędu celnego, wyprowadzce Swedwoodu i w innych sytuacjach. Dlaczego jednak nie było zorganizowanych protestów wcześniej? Ba, zapytałbym ogólniej: dlaczego tak wielu mieszkanców uznaje, że od załatwiania problemów jest wyłącznie władza? Zostawiam to do przemyślenia.

 

Podziel się swoim zdaniem

teren@gazetalubuska.pl   Tel: 324 88 54

EUGENIUSZ KURZAWA

Fotografia: Ryszard Poprawski
(Gazeta Lubuska 2007)

powrót