Rozmowa z Łukaszem Papaczkiem, socjologiem

Rewolucji tutaj nie będzie


ŁUKASZ PAPACZEK,
ukończył LO w Zbąszyniu, absolwent socjologii UAM w Poznaniu oraz stosunków międzynarodowych na WSNHiD w Poznaniu, kawaler, hobby: turystyka górska i historia


- Kiedy rozmawialiśmy cztery lata temu, tuż po skończeniu przez pana studiów, miał pan ambicje coś zmienić w swoim mieście. I co? Ręce opadły?
- Zostałem w Zbąszyniu bo udało mi się znaleźć dobrą pracę, która daje możliwości rozwoju i satysfakcję. Fakt, początkowo miałem inną wizję kariery zawodowej, ale w końcu wylądowałem w prywatnej firmie, a nie w jakimś urzędzie. I całe szczęście. Tu przynajmniej reguły są jasne, wiem za co odpowiadam i czego się ode mnie oczekuje.

- Jeśli przysłowiowi „młodzi zdolni” będą się chować w prywatność, to kto będzie się zajmował przyszłością miasta?
- Wielu młodych po prostu wyjeżdża za granicę i tego nikt nie jest w stanie zatrzymać. Cztery lata temu pisząc pracę o mieście miałem nadzieję, że czynnikiem wiążącym z małą ojczyzną będzie silna tożsamość społeczna...

- Okazało się, iż pogoń za pracą jest wazniejsza. Choć przecież w Zbąszyniu nie ma bezrobocia. Ale, moim zdaniem, tożsamość społeczna jest tu tylko werbalna. W rzeczywistości jej nie widać.
- Przeciwnie, jest dużo konkretów, które pozwalają stwierdzić, że zbąszynianie faktycznie pracują na rzecz swojej małej ojczyzny. Popatrzmy, istnieją dwa centra, gdzie pracuje się z niepełnosprawnymi i upośledzonymi, w szkołch działa wolontariat, niedawno pokazali swą sprawność gołębiarze, pracują strażacy, sokoły, krwiodawcy i wiele innych organizacji. Ale to jedna strona tworzenia tożsamosci lokalnej. Z drugiej bowiem nie ma poczynań obywatelskich, słowem nie istnieje alternatywa dla posunięć władzy samorządowej, tylko jej uzupełnianie. Tymczasem alternatywa dla władzy jest w demokracji niezbędna.

- Sumując: jest praca u podstaw, na własnej „grządce”, ale nie ma myślenia o całym mieście, gminie?
- Tak, a jeśli nikt nie recenzuje poczynań rządzących, to władza robi to, co jej się urodzi w głowie i uzna za słuszne.

- Dlaczego ludzie tak reagują?
- Po pierwsze: wciąż mają mentalność socjalistyczną; uważaja, że władza coś robi, bo jest od tego. Po drugie: nie wierzą w siłę organizacji pozarządowych, gdyż nie mają dobrych przykładów. Choć ostatnio Region Kozła zdobył aż 740 tys. zł. I to jest dobry przykład aktywności oddolnej.

- A proboszcz, który rozkrecił działania społeczne?
- Zgoda, jest tu aktywność, ale proboszcz nie jest stąd, więc nie pasuje jako przykład aktywności miejscowych. Skoro jednak cieszymy się proboszcza z importu, skoro burmistrz zatrudnia zastępcę i sekretarza gminy z innego miasta, to znaczy, że z kadra jest u nas krucho. Zaznaczam, iż nie jestem przeciwko "importowi" fachowców, tylko opisuję sytuację.

- Czytam w internecie, w witrynie zbaszyn.com, narzekania, że ani na burmistrza, ani do rady nie wybrano „młodych zdolnych”. Pan potwierdza, że ich nie ma. Jeśli się mylę, proszę o nazwiska.
- Zbąszyń jest miastem bez liderów! Brak ludzi zdolnych skupić grupę wokół pewnych idei. Podam przykład. Przed wyborami zgłosili się do mnie dwaj koledzy, żeby powołać nowe stowarzyszenie i komitet wyborczy. Zgodziłem się, zaproponowałem nazwę "Mlodzi dla Zbąszynia". Jednak ostatecznie zdecydowali się przyłączyć do większych ugrupowań. Cóż, przegrali.

- Czy tę społeczną niemoc i brak liderów można zmienić, naprawić?
- Zauważyłem, że ludzie mobilizują się w ramach akcji. Przykładem protest wobec likwidacji budynku stacji Zbąszyń Przedmieście i budowy obwodnicy lub budowy stacji paliw na Przysiółkach. Żartobliwie można by powiedzieć, iż idealny byłby dla miasta stan nieustannego zagrożenia. Czymkolwiek. Wtedy ludzie byliby społecznie aktywni.

- To dość smętna ocena.
- Szansą zmian jest nieustanna edukacja, już od najmłodszych lat. Nauka demokracji powinna zaczynąć się od podstawówki.

- A gdy ci najmłodsi zrobią maturę, to wyjadą i miasto nic z nich nie będzie miało.
- Kółko się zamknęło. Cóż, takie jest życie. Nie zmienimy tego.

- Dziekuję.

 

SKOMENTUJ:

Dlaczego życie społeczne w mieście nie ma liderów, zwłaszcza młodych?

teren@gazetalubuska.pl   Tel: 324 88 54

EUGENIUSZ KURZAWA

Fot.: Mariusz Kapala
(Gazeta Lubuska 2007)

powrót