ZBĄSZYŃ :: Cały sufit jest do wywalenia

Biesiada Koźlarska odbędzie się w dużym namiocie na Rynku


- Gdyby dobrze się ułożyło, to remont sufitu mógłby się rozpocząć już latem i skończyć wczesną jesienią, wtedy nie byłoby dużych przerw w działalności ośrodka - uważa Katarzyna Kutzmann-Solarek


Miejmy nadzieję, iż wymagająca remontu sala widowiskowa ośrodka kultury nie zatrzyma aktywnej i bardzo chwalonej zewsząd działalności tej prężnej placówki


- Nie jestem pewna czy centrum kultury będzie czynne w drugiej połowie roku
- mówi dyrektorka Katarzyna Kutzmann-Solarek. Chyba, że proboszcz nam wypożyczy Dom Katolicki...

Dowiedzieliśmy się, iż od pewnego czasu nad głowami nieświadomych gości imprez odbywanych w "strzelnicy", jak mówią na ośrodek kultury starzy zbąszynianie, wisi niebezpieczeństwo zawalenia się sufitu. Zagrożona jest główna, największa sala widowiskowa, balowa i spełniająca wiele innych funkcji.
- Ekspert budowlany, który dokonał oceny sytuacji dał pozwolenie na warunkowe korzystanie z sali do końca lipca - stwierdza Katarzyna Kutzmann-Solarek, dyrektorka Zbąszyńskiego Centrum Kultury. - Według ekspertyzy, głównym problemem są przegniłe deski sufitowe. Dowcipnisie zaczęli mówić, iż deski utrzymuje tylko tapeta widoczna z dołu...

Usunąć i wzmocnić
- Cały sufit jest do wywalenia! - uważa Jerzy Jańczak, fachowiec od nadzoru budowlanego, który otrzymał zlecenie opracowania kosztorysu remontu. Właśnie nad nim pracuje.
- Trzeba będzie usunąć poprzeczne belki sufitowe i dać nowe, a podłużne wzmocnić metalowymi ceownikami. Ponadto, jak nakazuje ekspertyza, musi być wentylacja, do tego przewidziano wyciągi mechaniczne z boków sali, jak i przez sufit.
Nad salą jest konstrukcja belek tworzących jakby strych, choć miejsca dla człowieka tam nie ma.
-To właściwie nie jest strych - oponuje Jańczak.
Do górnej konstrukcji z belek przybito od zewnątrz deski, a na nich leży papa, co tworzy dach. Z kolei do belek sufitowych od dołu też są przybite deski, na nich trzyma się wspomniana tapeta.
- Jak poznam kosztorys remontu, to będę wiedziała jakie kroki podjąć - wskazuje szefowa placówki.
- Staramy się o dotację z Ministerstwa Kultury, a gdyby okazało się, iż jest szansa na "parę groszy" to wzięlibyśmy się od razu za kilka innych felerów tego obiektu.

Placówkę na kłódkę?
K. Kutzmann-Solarek wymienia chociażby konieczność zdjęcia boazerii, gdyż tego domagają się strażacy, odmalowania ścian, unowocześnienia sceny. Na nowym suficie znalazłyby się płyty gipsowo-kartonowe. Czy to się uda?
- Nie przypominam sobie, żeby w budżecie gminy były oddzielne pieniądze na taki remont - stwierdza wiceburmistrz Wiesław Czyczerski. Jego zdaniem, z tym problemem musi sobie radzić dyrektorka ZCK w ramach tej puli pieniędzy, jaką otrzymała na całoroczną działalność kulturalną.
- Jeśli okaże się, iż inspekcja budowlana zamknie nam salę w drugiej połowie roku, to kilka dużych imprez się nie odbędzie - rozważa głośno pani Katarzyna.
- Biesiada Koźlarska nie ucierpi, gdyż w tym roku była zaplanowana w wielkim namiocie na Rynku. Wakacyjny Jarmark św. Piotra w Okowach jest zawsze w Łazienkach, ze sztandarowych imprez odpadłby tylko pokaz mody. Chyba, że proboszcz zgodzi się na udostępnienie Domu Katolickiego, który jest tak duży jak nasz ośrodek...

Komentarz
Wszystko się sypie, niestety Nie wiem czy to jakiś lokalny pech, brak przewidywania, czy nieudacznictwo samorządu (tego i poprzednich), że miastu niemal jednocześnie "sypią" się różne obiekty, ale co najgorsze, nie ma pieniędzy na ich całkowite remonty. Kapitalnego remontu oczekuje muzeum (woda leci na eksponaty), podobnego dom kultury, na oczach mieszkańców - bez perspektyw na ratunek - niszczeje tzw. dom ludowy, a ratusz wygląda jak ze złego snu. O uliczkach wokół Rynku już nie mówię. I co teraz? Myć ręce czy nogi?

 


Podziel się swoim zdaniem

teren@gazetalubuska.pl   Tel: 068 324 88 54

EUGENIUSZ KURZAWA

Fot. Tomasz Gawłlkiewicz
(Gazeta Lubuska 2008)

powrót