ZBĄSZYŃ :: Mieszkańcy wsi Stefanowice chcą żyć aktywnie

A tutejsze babeczki sypią pomysłami


Barbara Zawistowska, Gabriela Borek są w grupie inicjatywnej nowego stowarzyszenia społecznego w Stefanowicach, Marian Zawistowski na razie tylko kibicuje żonie


- Spotkaliśmy się już dwa razy w niedużym gronie, na jedno ze spotkań zaprosiliśmy panią z Bolewic, żeby powiedziała, jak tam udaje się działać - mówi Gabriela Borek.

Ma się to nazywać Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne Aktywnych Mieszkańców Wsi Stefanowice, ale na dobrą sprawę prym w nim wiodą kobiety. Cała grupa inicjatywna to panie: Barbara Zawistowska, Mirosława Majerowicz-Klaus, Elżbieta Pietruszewska, Krystyna Nowaczyk, Gabriela Borek. Już jakiś czas temu kobitki udowodniły, że potrafią działać. Pojechały do opery w Poznaniu, zorganizowały poczęstunek dla gości z Polski (akurat w Zbąszyniu odbywał się krajowy zjazd reumatyków) i burmistrza, ciastami własnego wypieku. Co chcą robić teraz?

Zacząć od świetlicy
- Mamy plany, więc pragniemy się zorganizować w jakąś strukturę, bo koło gospodyń wiejskich niewiele daje - sądzi G. Borek. - Niechbyśmy zaczęli od małych imprez, zabaw wiejskich na świeżym powietrzu...
- Najważniejsze doprowadzić do lepszego stanu świetlicę wiejską - wskazuje B. Zawistowska. - Jest tam sala, ale mała, na 30 osób, jest kuchnia, lecz bez sprzętu. Jak coś zorganizować, jeśli nie ma nawet patelni?
- Brak też toalet - dorzuca pani Gabriela.
- Na pierwsze spotkanie założycielskie stowarzyszenia przyszło ponad 20 osób, zaprosiliśmy też panią z Bolewic, gdzie podobna grupa już istnieje - relacjonuje pani Barbara. - Z tego co mówiła, warto się zorganizować, bo oni, w Bolewicach, załatwili sobie nawet pieniądze na parking przed świetlicą. My chcielibyśmy zacząć od remontu świetlicy. Perspektywicznie myślimy także o budowie ścieżek rowerowych. Najważniejsza byłaby z Chrośnicy, gdzie uczą się nasze dzieci, do Stefanowic, a nawet dalej, do Borui.
- Mamy już dwie propozycje ubiegania się o środki unijne z Regionu Kozła - dodaje M. Majerowicz-Klaus. - Pierwsza z puli na wyrównanie szans młodzieży z terenów wiejskich, druga na ochronę różnorodności biologicznej.

Powózką po wsi
Pani Mirosława, która do niedawna mieszkała w Poznaniu, a teraz prowadzi we wsi gospodarstwo agroturystyczne, chciałaby namówić do podobnej działalności sąsiadów, gdyż to przyciągnie turystów.
- Przecież tereny wokół mamy piękne, duże przestrzenie, lasy, pola, tutaj można naprawdę wypoczywać - podkreśla M. Majerowicz-Klaus. Jej pomysły wybiegają mocno poza standardowe oczekiwania wiejskich mieszkańców. - Trzeba będzie znaleźć kogoś, kto zająłby się końmi i uruchomił latem kursy powózką. Sądzę też, iż cenne byłoby przejęcie budyneczku dawnej zlewni mleka i urządzenie w nim sklepiku produktów regionalnych wytwarzanych oczywiście własnoręcznie przez nasze panie. Nie tylko panie ze Stefanowic, ale i całej gminy, regionu.
- Przydałoby się też powalczyć o takie sprawy, jak pociągnięcie do nas gazu sieciowego, założenie we wsi światła, chociaż przy głównej ulicy, uzyskanie przez rolników dotacji do budowy szamb ekologicznych, bo zwykła kanalizacja w tak rozrzuconej wiosce nie ma szans - uzupełnia G. Borek. Czy to się uda? Inicjatorzy są pełni nadziei.
Stowarzyszenie pracuje teraz nad statutem, potem zgłosi rejestrację w sądzie i wybierze władze. Czekamy zatem na pierwsze efekty działań.

 


Podziel się swoim zdaniem

teren@gazetalubuska.pl   Tel: 068 324 88 54

EUGENIUSZ KURZAWA

Fot. Paweł Janczaruk
(Gazeta Lubuska 2008)

powrót