|
- Kopię stron dziennika, obrobione komputerowo przez Wojtka Olejniczaka,
zostały zakupione przez nasze muzeum i będą odtąd pokazywane jako wystawa
stała - mówi Katarzyna Kutzmann-Solarek, dyrektorka centrum kultury,
któremu podlega Muzeum Ziemi Zbąszyńskiej i Regionu Kozła.
Ekspozycje przygotował poznański artysta plastyk Wojciech Olejniczak,
pochodzący ze Zbąszynia. Są to komputerowo przygotowane, być może nieco
powiększone, kartki dziennika jaki trójka wedrowców prowadziła wędrując
w 1933 r. przez kraj. Podróż, jak sobie założyli turyści, odbywała się
z grubsza wzdłuż ówczesnych granic Polski. Szlak ten jest zresztą wyrysowany
na przedwojennej mapie widocznej w kronice podróży. I jest to, wraz z
dopiskiem, jedyny element "obcy" w tej księdze. Obcy, ale bardo ważny.
Uratował ją Żołnierkiewicz
"Parę słów o tym, jak ta kronika trafiła w moje ręce - pisze na wklejce
do kroniki Zbigniew Żołnierkiewicz, nieżyjący już potomek znanej zbąszyńskiej
rodziny.
- Z chwilą śmierci Feliks Wojtasa, ludzie u których mieszkał przesłali
pozostałe po nim rzeczy (był kawalerem) do siostry zamieszkałej w Zbąszyniu.
Ta z kolei, znając mnie, że kolekcjonuję pamiatki związane ze Zbąszyniem,
a jednocześnie wiedząc, że mój brat Edmund, u którego w Krakowie przez
kilka dni przebywał Feliks Wojtas był jego serdecznym kolegą, postanowiła
ofiarować mi powyższą kronikę".
Wiele osób w Zbąszyniu pamięta tę pamiatkę wystawianą w oknie księgarni,
w której pracowali państwo Żołnierkiewiczowie. Były to lata 60., 70. Ale
wróćmy do zapisków. Wydarzyło się to latem 1933 r. Feliks Wojtas, Szczepan
Nawrocki i Florian Sarbok ruszyli w Polskę, trzymając się granic II Rzeczypospolitej.
Przychodząc do jakieś miejscowości zgłaszali się do urzędu, sołtysa, parafii,
a nawet (jak w Łomży) do sekretarza biskupa i prosili o potwierdzenie
i stempelek. Choć bywało o tak: "Zwiedzali kopiec Tadeusza Kościuszki
- Marja Wołłowiczówna" - brzmi zapis krakowski.
Kajakarze nie gorsi...
Ich księga podróżna to znakomita kronika tamtych lat. Ubarwiona niepowtarzalnymi
pieczęciami, odręcznymi wpisami i wklejanymi zdjęciami. Na przykład odwiedzając
Katowice otrzymali fotkę modelu katedry, którą planowano zbudować. Czy
ostatecznie budowła staneła? Nie wiem; jeśli nie, zdjęcie jest tym ciekawsze.
Z notatek wynika, iż 28 sierpnia byli w Katowicach, nie omineli Krakowa,
Lwowa, podeszli aż pod Grodno. 9 pazdziernika w drodze powrotnej byli
w Toruniu, a potem przez Międzychód, Trzciel, od północy wrócili do rodzinnego
miasta. Co ciekawe - może to charakterystyczne dla tamtych czasów, a może
tylko dla granicznego wtedy miasta - że w tym samym okresie ze Zbąszynia
ruszyła wyprawa kajakowa. Do Gdyni i z powrotem. Ale to już inna opowieść...
Zajrzyj do muzeum
Placówka jest czynna we wtorki, środy i czwartki w godz. 13.00-15.30
oraz w niedzielę w godz. 16.00-18.00.
Bliższe informacje tel. 0 68 386 08 11 lub 0 68386 08 74.
SKOMENTUJ
|