|
Nie maleje aktywność proboszcza parafii rzymskokatolickiej, który zaraża
swoje owieczki coraz to nowymi pomysłami. Teraz trwa remont domu katolickiego.
Co w nim będzie?
- Chciałbym, żeby tak duży gmach trochę zarabiał na siebie i nie stał
pusty, jak do tej pory - mówi o tzw. domu katolickim ks. Zbigniew Piotrowski
demonstrując co udało się zrobić, a co jeszcze zamierza. Dom katolicki
to obiekt, który powstał w latach 30. XX wieku. Jego inicjatorem był ks.
Leon Plotka.
- Prace wykończeniowe trwały jednak do rozpoczęcia wojny - mówi historyk
Zenon Matuszewski.
Gmach przy pl. Rybaki
Potężny gmach stanął za kościołem, między plebanią a wikariatem, przy
placu Rybaki. Jego główną częścią jest sala widowiskowa ze sceną, obudowana
z dwóch stron mniejszymi salkami, zaś z tyłu (patrząc od pl. Rybaki) organistówką.
W okresie powojennym w mniejszych salach mieściło się biuro parafialne,
było miejsce dla ministrantów, przez jakiś czas na piętrze (z którego
przez wewnętrzne okna jest widok na salę główną) było przedszkole katolickie
prowadzone przez siostry elżbietanki. Z drugiej zaś strony gmachu w dwóch
pomieszczeniach odbywała się nauka religii.
- Przez jakiś okres w latach 60. i 70. dom katolicki spełniał rolę kaplicy
pod wezwaniem św. Stanisława Kostki - przypomina Z. Matuszewski, który
w owym czasie mieszkał przy pl. Rybaki.
- Zorganizowanie przez ówczesnego proboszcza ks. Pohla młodzieżowej świątyni
miało zapobiec zabraniu budynku przez państwo.
Nieco podupadł
Potem, w czasie poważnego remontu kolegiaty, dom katolicki przydał się
parafii jako kościół zastępczy. Jednakże w ostatnich latach, za poprzednika
obecnego włodarza, budowla była niewykorzystywana i podupadła. Niektóre
ściany zaczęły się rysować.
- Okazało się, iż ściana zachodnia została postawiona bez fundamentów
- przekazuje opinie budowlańców proboszcz. Jednak przychodząc niecałe
dwa lata temu do Zbąszynia postawił sobie ambitne zadanie przywrócenia
życia w domu katolickim. Ruszyły remonty.
- Wyprowadziłem stąd biuro parafialne - prowadzi w gaskę przy wikariacie,
w którym wyremontowano i oddano do użytku pomieszczenia dla biura. Nad
wejściem betonowy "daszek", który ma być jednocześnie... schodami do kilku
małych mieszkań szykowanych na poddaszu wikariatu.
- Myślę, żeby zrobić tam cztery pokoiki socjalne dla ludzi mających problemy
życiowe - tłumaczy Z. Piotrowski. Wykonuje tym samym zadanie należące
samorządu gminnego.
Remonty, remonty
W dawnym przedsionku sali głównej domu katolickiego i przyległych pokojach
trwają roboty. Wyburzono ścianki dzięki czemu powstała spora przestrzeń.
- Namawiam znanego cukiernika, pana Gwoździa z Karpicka, który zresztą
urodził się w Zbąszyniu, żeby zechciał w tym holu urządzić kawiarnię -
zapala się proboszcz.
- Lokalizacja jest znakomita, centrum turystycznego miasta, ruch na pewno
byłby duży. W byłym przedszkolu katolickim ks. Z. Piotrowski myśli urządzić
salę konferencyjną, a w klasach religii klub dla ministrantów (u góry)
i kuchnię (na dole).
- Jeśli będzie się coś działo na sali widowiskowej i trzeba będzie zorganizować
poczęstunek, to kuchnia jest niezbędna - ocenia włodarz parafii. Jest
jeszcze do zagospodarowania dawna zakrystia z czasów, gdy był tu kościółek
młodzieżowy.
- Namawiam banki, żeby zechciały to wykorzystać, gdyż miejsce jest idealne
- wskazuje Piotrowski.
- Wielki parking, łatwo podjechać, skorzystać z usług, a wieczorem czy
rano z bankomatu.
Proboszcz ma gospodarskie podejście do licznych obiektów kościelnych jakie
wchodzą w skład parafialnych włości. Mają służyć ludziom, cieszyć oko,
a jeśli można, to także przynosić grosz. Nie da się bowiem utrzymać tak
olbrzymiego metrażu wyłącznie modlitwą.
SKOMENTUJ
|