|
Na prywatnej łące, za zabudowaniami gospodarskimi Nądni, jest ślad chyba
po dawnym grodzie. Co rodzi różne pytania. Dotąd nikt nie zajął się zbadaniem
tego miejsca!
Istniejący jeszcze do niedawna stożkowy kopiec ziemny został splantowany.
Obecny właściciel terenu postanowił go, jak to określa, "delikatnie" wyrównać.
Prawdopodobnie był to... średniowieczny gródek.
- Na żadnej mapce, a najstarszą mam z 1917 roku, nie jest zaznaczone,
że istnieje tu jakiś zabytek - tłumaczy Karol Kucz. Dla niego górka
na łące to był chyba kłopot przy koszeniu trawy. Ponoć nikt mu nie wyjaśnił
co to za miejsce, brak też było zainteresowania ewentualnym gródkiem archeologów,
służb konserwatorskich, a także gminnych. Choć obiekt został wpisany do
rejestru zabytków w 1968 roku!
Czyżby w gminie nikt o tym nie wiedział?! A przecież wystarczyłaby tabliczka
z informacją o kopcu, jako obiekcie ciekawym dla miłośników historii.
Kto wie czy właściciel łąki nie mógłby zbijać pieniędzy na zwiedzających
to miejsce turystach. Wszak Nądnia leży tuż nad jeziorem Błędno i we wsi
są gospodarstwa agroturystyczne.
Siedziba komesa?
- Prawdopodobnie był to gródek ziemny wysoki na 3-5 m, o średnicy u podstawy
około 30 m, a przy wierzchołku 15 m; całość była otoczona rowem z wodą
- snuje opowieść Daniel Bijata ze Zbąszynka, historyk z wykształcenia,
a archeolog z zamiłowania.
- Wieża, która zwykle stała na takim kopcu bywała drewniana, dach miała
pokryty gontem lub strzechą. Z reguły wieża była wykorzystywana do celów
mieszkaniowych, magazynowych, bądź też stanowiła zabezpieczenie na wypadek
niespodziewanej napaści jako punkt oporu. Co wynika z wiedzy, że w wiosce
znajduje się jedno z trzech istniejących w gminie stanowisk archeologicznych?
Że kopczyk stożkowy w Nądni był prawdopodobnie pozostałością po gródku
bądź siedzibie rycerskiej? Wiemy, iż takie obiekty to były najczęściej
drewniane, rzadziej murowane wieże mieszkalne stawiane na kopcu ziemnym,
otoczone pierścieniami wałów i fos. Z historią Nądni wiąże się nazwisko
komesa Watty. Być może gródek był dziedziczną siedzibą Wattów...
Archeolodzy przekopią
- W najbliższym czasie zostanie przeprowadzona lustracja tego miejsca
- wyjaśnia archeolog Mirosława Dernoga, która powiadomiona o gródku
przez D. Bijatę przyjechała do Nądni. - Przeprowadzi ją przedstawiciel
Urzędu Ochrony Zabytków z Poznania. Po lustracji właściciele gruntu, na
którym jest kopiec otrzymają kopie decyzji o wpisie do rejestru zabytków,
z pouczeniem o skutkach wpisu. Jednym słowem, jasno zostanie określone
co właściciel może zrobić na tym terenie, a czego nie. Jak się dowiadujemy,
archeolodzy nie planują szerokich badań w gródku. Najważniejsze jest dla
nich tylko określenie daty powstania grodziska oraz jego typ. W tym celu
zostanie założony wykop, dzięki któremu być może uda się odnaleźć drewno,
co z kolei pozwoli określić czas powstania grodziska.
ALINA BOK
0 606 746 853
Komentarz
Historyczny bezwład mieszkańców
Mieszkańcy gminy Zbąszyń są dla mnie źródłem nieustannych zaskoczeń i
zdziwień. Np. ciągle uważają, że ich miasto jest ośrodkiem turystycznym,
wciąż też mówią o kultywowaniu ciekawej historii, tymczasem nie ma żadnych
dowodów, że jedno i drugie jest prawdą. Ba, zwykli obywatele zacnego grodu
Zbąskich robią co się da, żeby udowodnić coś zupełnie przeciwnego. Nic
nie robią dla rozwoju turystyki, a niewiele dla udostępniania młodym pokoleniom
dorobku historii. Przykładem domniemane grodzisko w Nądni, którym nikt
się nie interesował. Dlaczego w mieście "leżącym na historii" nie ma towarzystwa
miłośników tradycji? Tak trudno się skrzyknąć? Oczywiście!
SKOMENTUJ:
|