|
- Po półrocznym leczeniu wrócił pan do pracy w Urzędzie. Kiedy dowiedział
się pan o swojej chorobie?
- Dokładnie 17 grudnia 2006 r.
- Czy stres związany z kampanią i wyborami mógł przyczynić się do
rozwoju choroby?
- Żaden z pytanych o to lekarzy nie udzielił odpowiedzi twierdzącej.
- Co jest najważniejsze w walce z tą chorobą?
- Szybkie wykrycie choroby i jak najszybsza terapia. Najważniejsza jest
wiara w to, że się ona powiedzie, wsparta modlitwą i wiarą w Boga. "Pomyśl
o tym, kto wśród najbliższych: w rodzinie, wśród znajomych, w mieście
odniósł sukces. Okazuje się, że to niemała armia ludzi".
- Czy okres walki z nowotworem zmienił pana podejście do życia?
- Na pewno. Zawsze starałem się być blisko Boga. Myślę, że teraz jestem
bliżej. Uczestnictwo w nabożeństwach w kaplicy szpitalnej to najlepsze
rekolekcje.
- Kto Pana najbardziej wspierał w czasie leczenia, komu chciałby Pan
podziękować?
- Przede wszystkim chciałbym podziękować mojej żonie Elżbiecie, która
otacza mnie niesamowitą opieką. Synowie też zjechali się ze świata, aby
wspierać mnie w szpitalu. Dziękuję rodzinie. Ogromne podziękowania należą
się też wszystkim tym, którzy "zamawiali" intencje mszalne o moje zdrowie:
od Rokitna, przez Zbąszynek i Kraków po Rzym. Dziękuję moim dawnym, "prawdziwym"
przyjaciołom z ZST w Zbąszynku oraz pracownikom Urzędu Miejskiego. W okresie
tym doznałem też wiele dobrego, niekiedy nawet od nieznajomych.
- Co było dla pana najważniejsze w tych trudnych chwilach ?
- Wsparcie najbliższej rodziny oraz świadomość ile osób modli się o moje
zdrowie. Nie bez znaczenia była też wzorcowa postawa personelu medycznego
z Kliniki Neurochirurgii AM w Poznaniu oraz Wielkopolskiego Centrum Onkologii
Garbary w Poznaniu.
- Czy miał pan momenty załamania, utraty powrotu do normalnego życia?
- Nie miałem takich momentów.
- Czy powrót do pracy oznacza zakończenie leczenia?
Nie, przede mną jeszcze cztery miesiące chemioterapii.
- Co może pan doradzić osobom będącym na początku drogi walki z nowotworem?
- Oczywiście niczego nie można autorytatywnie stwierdzić. W miarę możliwości
należy skrócić do minimum okres między wykryciem nowotworu a wdrożeniem
leczenia. Należy uwierzyć, że można dołączyć do armii zwycięzców. Wierzącym
może być łatwiej.
|