|
Nad jeziorem Błędno, daleko od miasta, na drugim brzegu akwenu w okolicy
Nowej Wsi Zamek, można kupić domki wypoczynkowe. Ich właściciele zorganizowali
się w stowarzyszenie.
- Ten zakątek jest urokliwy; kiedyś pracowałam w Przełazach i myślałam,
iż nie ma ładniejszego miejsca na wypoczynek, dziś zachwalam Relaks -
mówi Krystyna Sroka, kierowniczka, oficjalnie jednak, od 18 września
ub. r., likwidatorka ośrodka Relaks, spółki z .o.o. Ale wyjaśnia, iż nie
idzie tu o żadną likwidację. To forma prawna pozwalająca przetrwać ośrodkowi
dzięki sprzedaży istniejących domków kempingowych. W czasach Polski Ludowej
była to zakładowa placówka wczasowa jednej firm w Bogatyni na Dolnym Śląsku.
Stąd do dziś można tutaj spotkać wakacyjnych przybyszów z tego regionu.
Przyjeżdżają z sentymentu
- Przyjeżdżają i mają sentyment w oczach - opowiada K. Sroka. - Każdy
zaczyna ze mną rozmawiać od opowieści, jak to 20-30 lat temu bywał tu
z rodzicami. Dziś przyjeżdża z żoną i swoimi dziećmi. Takie osoby nie
patrzą na niższy standard domków, ich trzymają tutaj emocje. Pani Krystyna
zatrudniła się trzy lata temu, gdy Relaks był "w dole". Dziś może się
cieszyć z sukcesu, gdyż z 45 domków sprzedała już 30 i doprowadziła do
utworzenia w 2006 r. Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Zbąszyńskiej, czyli
organizacji właścicieli kempingów.
- Początkowo domki szły po trzy tysiące złotych, obecnie cena podskoczyła
do 44 tys., zatem wartość rynkowa tego miejsca poszła zdecydowanie w górę
- stwierdza likwidatorka. Urok Relaksu zasadza się na kilku punktach.
Przede wszystkim - niepowtarzalne położenie. Daleko za Nową Wsią Zamek.
Nad samym jeziorem, ale w pachnącym sosnowym lesie. Brzeg akurat podnosi
się dość wysoko, zatem kempingi pną się po zboczu. Istnieje plaża z pięknym
widokiem na ogromne jezioro Błędno. Zbąszyń widoczny na horyzoncie oddalony
jest o ok. 5-6 km w linii prostej. Dokoła lasy i woda. Panuje cisza. Chyba,
że organizowana jest impreza. Czasem bowiem, oprócz stałych gości przyjeżdżają
wędkarze, firmy organizują swoje jubileusze, byli tu nawet dziennikarze
"GL" w czasie redakcyjnego spływu...
Pomost do naprawy
- Wiem, że minusem jest zniszczony pomost, ale nie stać nas dziś na remont
lub postawienie nowego - podpowiada K. Sroka. Faktycznie, wystające z
dna jeziora kołki po zniszczonych pomostach raczej nie zachęcają do przyjazdu.
Kiedyś było lepiej. Szefowa wie, że pomosty przyciągnęłyby plażowiczów
i żeglarzy, gdyż Błędno jest jednym z kilku jezior na szlaku Obry, którym
można żeglować jak na Mazurach. Tyle, że pod koniec dnia żeglarz musi
gdzieś przybić, znaleźć miejsce do wyrzucenia śmieci, naładowania akumulatora.
W Relaksie tego jeszcze brak.
- Myślę, że pomost będzie za dwa lata - deklaruje pani Krystyna. Obecnie
bowiem każdy zysk spółki Relaks przeznaczany jest na spłatę zaległych
długów i uregulowanie bieżących rachunków. Roczne utrzymania placówki
kosztuje bowiem ok. 100 tys. zł.
|