|
Zarząd Powiatu Nowotomyskiego 14 sierpnia powierzy obowiązki nowemu dyrektorowi
Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych Nr 2 w Zbąszyniu. Będzie nim jeden z
nauczycieli tej szkoły.
Podpisy pod presją?
Pod koniec czerwca komisja konkursowa wybrała Marka Furmana na
dyrektora. Uzyskał on większą ilość głosów od swego rywala Jana Rostka,
dotychczasowego szefa placówki. Poprzedni dyrektor wraz z Radą Pedagogiczną
powiadomili kuratorium o braku kwalifikacji M. Furmana. Władze oświatowe
potwierdziły zastrzeżenia, a niedoszły dyrektor odwołał się od decyzji
kuratora.
Okazuje się, że część nauczycieli podpisała się pod skargą do kuratorium
w wyniku presji, jaką na nich miał wywierać dyrektor J. Rostek. Pedagodzy
powiadomili o tym pisemnie Wielkopolskiego Kuratora Oświaty. Opisali też
mechanizm wyboru nauczycieli do komisji konkursowej. Ich zdaniem dyrektor
osobiście wyznaczył dwóch nauczycieli, których bez jego obecności powinna
wybrać Rada Pedagogiczna.
Uczyli po osiem godzin dziennie
Od zeszłego tygodnia w szkole trwa kontrola realizowana przez urzędników
starostwa z wydziału księgowego i kontrolera wewnętrznego bez udziału pracowników
wydziału oświaty.
- Przeprowadziliśmy kontrole w szkole, która jest reakcją na list, jaki
dotarł do starostwa w sprawie nieprawidłowości dotyczących przydziału godzin
nadliczbowych i zakupów sprzętu - mówi Andrzej Wilkoński, starosta nowotomyski.
Tajemnicą publiczną już jest fakt, że w szkole większość nauczycieli miała
więcej nadgodzin niż pozwalają na to przepisy, nawet 38 godzin tygodniowo.
Norma to 18 godzin podstawy etatowej plus dziewięć nadgodzin, w sumie 27.
tygodniowo. Ominięcie przepisów odbywało się za zgodą wizytatorów nadzoru
pedagogicznego i wydziału oświaty w starostwie powiatowym z powodu braków
kadrowych na rynku pracy. Przeprowadzenie codziennie 8 godzin lekcyjnych
musi się przełożyć na obniżenie jakości nauczania, czego potwierdzeniem
były ubiegłoroczne, bardzo niskie wyniki matur. Poza tym cierpiał na tym
budżet szkoły i powiatu, bo za nadgodziny trzeba było ekstra płacić. Normy
nadgodzin przekraczał też sam dyrektor i jego syn.
Koło ratunkowe dla dyrektora ?
Czyżby zakup koła ratunkowego za blisko dwieście złotych miał ratować
dyrektora Jana Rostka z różnych opresji związanych z pracą w szkole? Bo
po cóż innego sprzęt ratownictwa wodnego w szkole uczącej szycia? Do tego
trzy pary nart, trzy sztuki broni gazowej, rowery i rakietę do tenisa
ziemnego i wiele innego sprzętu. Za kilka tysięcy złotych. Podczas kontroli
wszystkie wymienione rzeczy były w szkole, co potwierdzała dokumentacja.
Pozostaje do zbadania czy i w jakim stopniu korzystali z tego uczniowie,
nauczyciele lub dyrekcja szkoły. Czy w ogóle była uzasadniona potrzeba
nabywania wymienionego sprzętu ? Nieprzypadkowo starosta A. Wilkoński
powierzył przeprowadzenie kontroli urzędnikom z wydziału księgowego, a
nie z wydziału oświatowego, który mógł się nie zgodzić z pewnymi decyzjami
dyrektora.
Kolejne doniesienie
W Prokuraturze Rejonowej w Nowym Tomyślu pojawiło się kolejne doniesienie
na Jana Rostka. Tym razem złożyła je była pracownica administracyjna szkoły,
wcześniej jedna z nauczycielek tej placówki. Autorka kolejnego doniesienia
zajmowała się finansami szkoły. Zawiadomienie zawiera podobne zarzuty
do tych już rozpatrywanych.
W najbliższym czasie rozpoczną się przesłuchania kierownictwa i nauczycieli
Zespołu Szkół Nr 2 w Zbąszyniu. J. Rostek może być oskarżony o przestępstwo
z art. 190. § 1. kk. "Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa
na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym
uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia
wolności albo pozbawienia wolności do lat 2."
Zbąszyńska policja, która ma zbadać prawdopodobieństwo zarzutów, już raz
odmówiła wszczęcia czynności procesowych. Jednak prokuratorzy nakazali
ponowne zajęcie się sprawą. O wynikach postępowania i kontroli napiszemy
w kolejnych wydaniach Dnia Wolsztyńskiego.
|