ZBĄSZYŃ :: POŻAR PRZY SZKOLE PODSTAWOWEJ

Hydranty nie zadziałały


Dwumiesięczny zapas opału poszedł z dymem w ciągu kilkunastu minut.

Już po raz trzeci strażacy musieli gasić pożar przy ekologicznej kotłowni ogrzewającej kompleks oświatowo - sportowy przy ul. Mostowej w Zbąszyniu. W poniedziałek 6 sierpnia około godziny 22.00 gimnazjaliści wypoczywający w szkole na obozie sportowym powiadomili straż pożarną o pożarze.

Spalił się opał
Spalił się dwumiesięczny zapas opału w postaci wierzby energetycznej, krzewów, korzeni i innych drewnianych odpadów spalanych w piecach ekologicznych. Dwunastu strażaków z miejscowej jednostki OSP przez kilka godzin gasiło ogień.
- Nasze działania polegały głównie na tym, by nie dopuścić do spalenia reszty zgromadzonego opału - mówi Paweł Szczepaniak z OSP- Zagrożona ogniem była też kotłownia. Składowanie opału na odkrytej kilkudziesięciometrowej pryzmie sprzyja powstawaniu pożarów.
- Już wcześniej monitowałem o wybudowanie kolejnej wiaty do składowania opału - mówi Marek Goździewicz, dyrektor Szkoły Podstawowej w Zbąszyniu - Ta, którą posiadamy jest za mała. Piec potrzebuje ogromne ilości suchego opału, stąd gromadzimy co się da pod gołym niebem.
Pod betonowym płotem oddzielającym parking hali sportowej od składowiska opału na drugi dzień znaleziono butelki po piwie. Prawdopodobnie ktoś nieumyślnie mógł niedopałkiem papierosa spowodować pożar.

Nikt nie naprawił
Podczas dwóch wcześniejszych pożarów i czerwcowych ćwiczeń pożarniczych nie działały hydranty. Okazało się, że są one niesprawne także tym razem.
- Na jednym połamaliśmy klucz, bo nie można go było odtworzyć - dodaje P. Szczepaniak - Po bezskutecznych próbach pobrania wody z hydrantów zlokalizowanych przy drodze na osiedle na Kępie, postanowiliśmy jeździć po wodę do strażnicy. Dwa wozy gaśnicze sześć razy jeździły tam i z powrotem a autopompy chodziły cały czas. Przy sprawnych hydrantach akcja trwała by krócej i była mniej kosztowna.
- Powołam komisję, która w przyszłym tygodniu zbada przyczyny niedziałających hydrantów - mówi Leszek Leśny, burmistrz Zbąszynia - Żaden hydrant nie był czynny, choć kierownik Zakładu Wodociągów i Kanalizacji mówi, że woda była tylko strażacy nie umieli ich odtworzyć. Zbadamy sprawę i wyciągniemy wnioski łącznie z konsekwencjami służbowymi, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Ekologiczna jakość
Przypomnijmy, że kotłownia paliła się już dwa razy i była wielokrotnie naprawiana (wymiana włazów komory spalania, szamotów, blach obudowy itd.). Miało to być urządzenie dające tanią energie cieplną, które kosztowało około 1,2 mln złotych. Paliwem miała być tanio pozyskiwana wierzba energetyczna, rosnąca na osadach z oczyszczalni ścieków. Niestety plony są mniejsze od tych zakładanych. Na małym placu przy szkole w centrum miasta gromadzone są wszelkie drewniane odpady, nawet elementy mebli pokryte toksycznymi lakierami, gałęzie, korzenie i pnie. Estetyka tego miejsca pozostawia wiele do życzenia. Niestety taka była decyzja władz lokalnych. Leszek Leśny tuż po wyborze na burmistrza zapytany o pomysł na kłopotliwą kotłownię powiedział, że najlepiej byłoby wrócić do koncepcji ogrzewania gazowego. Kto wie kiedy przyjdzie się na poważnie zmierzyć władzom Zbąszynia z problemem ogrzewania szkoły.

 

Podziel się swoim zdaniem

danka@poznan.home.pl  Tel: 600 651 952

Roman Rzepa

Fot. R.Rzepa
(Dzień Wolsztyński 2007)

powrót