|
Nie ustaje w organizowaniu życia społecznego swoich parafian miejscowy
duszpasterz, ksiądz Zdzisław Piotrowski. Właśnie udostępnił im ogród za
domem katolickim.
- Chciałbym, żeby ten wielki gmach trochę zarabiał na siebie i nie stał
pusty, jak do tej pory - tak ks. Piotrowski opowiadał nam jakiś czas temu
o tzw. domu katolickim i demonstrował co udało się zrobić, a co jeszcze
ma w planach. Niestety, dwa najważniejsze pomysły, placówka bankowa i
kawiarnia w domu katolickim, nie wypaliły.
- Widocznie tak miało być - ze spokojem podchodzi do tego włodarz parafii.
Żałuje, że znany cukiernik z Siedlca nie chciał uruchomić tu jednej ze
swych słynnych kawiarni, ale z drugiej strony uważa, iż jest to szansa
na aktywność społeczną. - Ludzie często narzekają, że w okresie komunijnym
w restauracjach jest tłok i nie ma się gdzie spotykać, przygotujemy zatem
takie miejsce - dodaje Z. Piotrowski.
Rewelacyjny odpust
Proboszcz jest w nieustannym ruchu i wciąż tryska pomysłami. Bardzo zadowolony
jest z pikniku parafialnego, jaki się odbył niedawno. Cały pl. Rybaki
koło kościoła został zajęty przez tysiące ludzi. Zabawa trwała do późna
w nocy.
- Rewelacyjnie też wypadł turniej piłki plażowej - sugeruje ksiądz. Wpadł
bowiem na pomysł, żeby w ogrodach parafialnych za domem katolickim uruchomić
boisko do piłki plażowej. Było gotowe na piknik, który zaplanowano w czasie
odpustu.
- Turniej prowadzony przez pana Tomka Szczechowicza trwał do wieczora
- przekazuje Z. Piotrowski. I już myśli, żeby rozgrywki powtórzyć.
Mieszkańcy miasta, niektórzy być może pierwszy raz w życiu, weszli do
ogrodów za plebanią i domem katolickim. Ale do ogrodów zmienionych, urządzonych,
częściowo przebudowanych, bo prace tutaj będą jeszcze trwały.
- Budujemy drogę krzyżową - pokazuje kapłan. Zaraz za boiskiem kamienna
droga, a wzdłuż niej głazy z numerami stacji. - Na końcu będzie grota.
A tam dalej działa grill. Tyle zdołano przygotować na odpust-piknik i
to parafianie oglądali w jego trakcie. Ale plany proboszczowskie na tym
się nie kończą. Przyszłość ogniskuje się wokół domu katolickiego, który
częściowo jest wyremontowany. To segment C, jak nazywa piętrową część
Z. Piotrowski. Tutaj właśnie ma być kawiarnia z zapleczem kuchennym, siedziba
Caritasu, zaś na piętrze sala tradycji jako miejsce spotkań oraz duszpasterstwo
rodzin.
Ogród ma przyciągać
- W tym roku segment C ma być gotowy; chciałbym, żeby było bezpośrednie
wyjście z kawiarni do ogrodu, gdzie będzie można posiedzieć pod parasolami
- zapowiada rządca parafii. Dlatego parafialny ogród chce nadal urządzać
i dopieszczać. Proboszcz widzi w perspektywie np. strzelnicę, miejsce
na wystawy gołębi i inne atrakcje. Do zrobienia jest sporo, ale chętnych
do pracy nie brakuje. Ludzie samorzutnie przywożą rośliny do posadzenia,
pomagają proboszczowi na każdym kroku.
- To ludzie działają, a ja odprawiam msze - uważa Z. Piotrowski. Niektórzy
komentują, że taki proboszcz nadawałby się na burmistrza.
- Jest wielu chętnych do realizacji różnych pomysłów - pozytywnie ocenia
zbąszynian kapłan. Zgadza się, trzeba jednak umieć ich zorganizować. Nie
każdy to potrafi. (kurz)
KOMENTARZ
Parafia działa.
A samorząd? Parafia, jak się okazuje, ma sporo gruntów i pomieszczeń,
które dotąd nie były w pełni wykorzystywane. Przybyły dwa lata temu proboszcz
stara się jednak oddać wszystkie do użytku ludziom i jak na razie czyni
to skutecznie. I społecznie! Jest też gmina. I ona ma parę obiektów, które
proszą się o wykorzystanie. Myślę o tzw. domu ludowym (Felnera), o budynku
po Spółdzielni Inwalidów. Jednak wokół nich nic się nie dzieje. Jeden
dom straszy w samym centrum, drugi w parku. Może warto, żeby w ratuszu
zapytano księdza Piotrowskiego, jak to się robi, żeby coś ożywić? I to
bez cudów...
|