|
W sieni potłuką szkło
Za półtora miesiąca sala wiejska będzie pękać w szwach od gości zwykłych
i honorowych. A jubileusz słynnego w kraju zespołu odbędzie się dzięki
euroregionowi.
- Na początku, gdy zaczęliśmy myśleć o jubileuszu, wydawało się, iż najwyżej
zrobimy sobie spotkanie w małym kółku - mówi Zbigniew Centkowski,
kierownik Wesela Przyprostyńskiego. Po prostu nie było pieniędzy na zorganizowanie
obchodów. Tymczasem dzięki unijnemu wsparciu, za złotówki z euroregionu
Sprewa-Nysa-Bóbr, od 21 do 23 września odbędzie się naprawdę huczne weselisko
i duże widowisko.
- Nie spodziewaliśmy się, że to się uda; tymczasem dziś na liście mamy
200 zaproszonych gości i dwa zespoły śpiewacze z Niemiec - dodaje Wojciech
Winiarz, kierownik artystyczny Wesela. - Nie wiem, jak się pomieścimy
w naszej sali.
Panowie chcą jednak, żeby wszystko odbywało się w sali w Przyprostyni,
jak 70 lat wstecz. Chociaż wioska jest tak przyklejona do miasta, iż w
zasadzie stanowi jego dzielnicę i niektórzy jej mieszkańcy mają bliżej
do miejskiego centrum kultury niż do swojej świetlicy. Ale liczy się tradycja.
Najpierw pulter
- Zaczniemy, jak to u nas w zwyczaju, dzień przed weselem - tłumaczy
Z. Centkowski. A tradycją jest tzw. pulter, czyli tłuczenie w sieni domu
pani młodej wszelkiego szkła, głównie butelek. Na szczęście! To będzie
w piątek wieczorem.
- Główna część odbędzie się w sobotę - dodaje W. Winiarz. - W sumie przez
trzy dni Wesele Przyprostyńskie pokaże to, co zwykle na występach dajemy
w skrócie, w trakcie jednego widowiska.
Zacznie się więc od powitania w sali wiejskiej, potem obrzęd pożegnania
państwa młodych przez wyjazdem do ślubu kościelnego. Aktorzy z Wesela
wsiądą na powózki i pojadą do zbąszyńskiej kolegiaty, gdzie zostanie oprawiona
msza dla wszystkich, byłych i obecnych członków zespołu. Potem powrót
z kościoła i dalszy ciąg obrzędów w sali wiejskiej. Oczywiście musi być
wielki obiad dla wszystkich (za pieniążki... unijne).
- Zakończy się gdzieś przed północą oczepinami - wylicza kierownik Centkowski.
- Ale wcześniej poprosimy o występy naszych gości z Niemiec - dorzuca
kierownik Winiarz.
Trwała inwestycja
Całość wg kosztorysu ma wynieść 56 tys. zł (ale 15 proc. wkładu własnego).
Jednakże w tym jest nie tylko "weselna" wyżerka, lecz i inwestycje, rzec
można trwałe, które się przydadzą zespołowi.
- Dostaniemy kamerę cyfrową, która bardzo ułatwi pracę w czasie prób - uważa
Janina Centkowska, żona kierownika. Poza tym dla gości będą zakupione tzw.
ławostoły, które już pozostaną w Przyprostyni, zostaną uszyte trzy suknie
i cztery komplety męskie dla tańczących w Weselu, sfinansowane mają być
dekoracje, a także plakaty, foldery, a na końcu zostanie wydana płyta z
nagraniem na żywo z wrześniowej trzydniówki.
- Naprawdę, pierwszy raz udało się nam załapać na takie pieniądze - szczerze
cieszy się Z. Centkowski. - Ogromna w tym zasługa Roberta Pitrowskiego
z ratusza, który pomógł nam napisać solidny wniosek - dodaje W. Winiarz.
Warto o tym pamiętać już podczas weselnych poprawin, które 23 września
zakończą jubileusz.
Komentarz
Trzeba przewidywać
Niby są to sprawy odległe (jubileusz Wesela Przyprostyńskiego i decyzje
rady miejskiej w zupełnie innej kwestii), ale łatwo wykazać ich związki.
W poprzedniej kadencji samorządu Zbąszyń zdecydował się przystąpić (zresztą
o wiele lat za późno) do euroregionu Sprewa-Nysa-Bóbr. W tym roku jubileusz
zasłużonego dla kultury polskiej zespołu został sfinansowany przez...
euroregion za pośrednictwem Regionu Kozła. Warto jednak pamiętać, ile
Experymentów, Biesiad Koźlarskich i innych fajnych imprez mogłoby być
tak właśnie dotowanych, gdyby władze samorządowe miały zawsze otwartą
głowę.
|