ZBĄSZYŃ :: Tyyyyyle tu mamy wody! A na niej... zero żagli!

- Proponuję zmienić nazwę jeziora z "Błędno" na "Martwe" - mówi pan Grzegorz z klubu w Dąbkach


- W magazynie naszego klubu żeglarskiego jest mnóstwo niewykorzystanych łódek - oprowadza i pokazuje kierownik przystani Grzegorz Żołnierkiewicz

 

To może szokować. Potężne (760 ha) i wietrzne jezioro Błędno. W przystani klubu żeglarskiego przy pomostach kołysze się 80 wypasionych żaglówek. A na wodzie... żadna!

- Tak to niestety u nas wygląda; prawdziwych żeglarzy ta sytuacja szokuje - rozkłada ręce Grzegorz Żołnierkiewicz, kierownik przystani Zbąszyńskiego Klubu Żeglarskiego (ZKŻ) ulokowanego w popularnych Dąbkach. Jest środek lata. Piękna pogoda, wymarzona do żeglowania; słońce wysoko, wiatr burzy taflę jeziora. Akwen aż się prosi o wypłynięcie. Tyyyyle wody! I ani jednego żagla! Klub żeglarski mieści się w mieście. Jeszcze bliżej centrum są Łazienki z wypożyczalnią sprzętu. Jakieś 7 km wodą w linii prostej widać ośrodek wypoczynkowy Relaks i obok ośrodek wrocławskiego LOK-u. Jednak jak okiem sięgnąć - pusto!

Kiedyś było biało od żagli
- Kiedyś od wiosny do jesieni na wodzie było biało od żagli; nie jestem w stanie powiedzieć dlaczego tak to się zmieniło - ubolewa Żołnierkiewicz od dziecka związany z żaglami, którymi zaraził swoich synów. - Gdy niedawno robiłem nabór wśród młodzieży szkolnej na kurs Optymistów, to zgłosił się jeden, słownie: j e d e n kandydat! Czy młodzi żyją tylko komputerami?! W rozmowie z paroma osobami w przystani ZKŻ klaruje się taka oto sytuacja: 80 jachtów i wypasionych motorówek (wartych więcej niż niejeden samochód) to przede wszystkim pokaz dobrobytu klasy średniej. - W sobotę przyjeżdża do Dąbków cała rodzina, wyciąga z bagażnika kosze z żarciem, napoje, wsiada na łódkę, przepływa na silniku (sic!) kilkaset metrów do jakieś zatoczki i tam to je i pije - relacjonuje jeden z bywalców. - Na tym polega ich żeglowanie. - Gdy są zawody żeglarskie, to z tych 80 łódek udział bierze góra siedem - podpowiada pan Grzegorz.

Mają tradycje i sukcesy
A przecież klub, liczący ponad 80 lat, ma piękne i warte kultywowania tradycje. Komandor Bogdan Gołek właśnie "piratuje" na Pojezierzu Drawskim, podobnie inni członkowie, są też i tacy młodzi, którzy startują w zawodach i zdobywają laury. - Największym sukcesem w powojennej historii klubu było chyba wicemistrzostwo Europy na katamaranie zdobyte w roku 2000 w Austrii przez dwóch 16-letniów wówczas Mateuszów: Tobysa i Żołnierkiewicza - uważa gospodarz ZKŻ. - Także Marian Tobys, ojciec Mateusza, kilka razy ocierał się o podium mistrzostw Europy. Kilka lat temu do Zbąszynia trafił Wojciech Kuczkowski, dziennikarz prestiżowego, wtedy jedynego pisma branżowego żeglarzy pt. "Żagle". Zachwycił się nie tylko jednym akwenem, ale i całym ciągiem Jezior Zbąszyńskich (taka jest oficjalna nazwa) leżących na szlaku wodnym Obry. Efektem jego zainteresowania i rejsów, stał się trzyodcinkowy cykl w "Żaglach" pt. "Zbąszyński szlak".

Co zmienić?
- To była niesamowita promocja miasta i jezior, bo adresowana do ludzi z branży; poszedłem z tymi numerami do ratusza, pokazałem ówczesnemu burmistrzowi, ale nikogo to nie zainteresowało - ubolewa Żołnierkiewicz pokazując dziś wydawnictwo. Trzy wyczerpujące odcinki o historii i teraźniejszości, do tego zdjęcia i mapki. - Łącznie z naszym jeziorem mamy 1253 ha wody, toż to małe Mazury, tylko pływać, a jest tu dużo spokojniej i bardziej dziko. To fakt. Właściwie nigdzie nie ma specjalnych przystani, biwakuje się na dziko, jest się zdanym na siebie. Tylko w Dąbkach turysta-żeglarz, który może na szlaku jezior spędzić dwa-trzy tygodnie, ma szansę skorzystania z warsztatu naprawczego, może podładować akumulator, wyrzucić zawartość przenośnej ubikacji lub skorzystać z dźwigu portowego. - Ale ludzie dają sobie radę - puentuje Żołnierkiewicz. Niby racja, choć byłoby dobrze, gdyby wykorzystać szansę jaką daje tyle wody, lasy nad brzegami i Obra łącząca wszystkie akweny. - Musi się coś zmienić, bo to droga w ciemny zaułek - uważa pan Grzegorz. Pokazuje magazyny sprzętu, gdzie z 11 Optymistów wykorzystuje się dziś cztery, gdzie w ogóle nikt nie pływa na Cadetach, OK-Dinghach. Nie pomaga reklama w miejscowej telewizji, wizyty starszych żeglarzy w szkołach. Tak, coś się musi zmienić...

Komentarz

Widziałem na własne oczy?
Gdybym tego nie widział na własne oczy - że w piękny wakacyjny dzień na wielkim zbąszyńskim akwenie nie ma ani jednego żagla - to bym nie uwierzył. Gdybym nie widział na własne oczy, że inaczej było 20, 30 lub 40 lat temu, to mógłbym się spierać z Żołnierkiewiczem, ale nie widzę powodów. Bo było lepiej. Wtedy nie istniały wypasione łódki, ale za to woda jeziora bieliła się od płótna żaglowego. Dlaczego tak jest, jak jest ? Jak i pan Grzegorz - dokładnie tego nie wiem. Wiem, że w Sławie lub Niesulicach ruch "jak na Marszałkowskiej", a w Zbąszyniu pustka. Jestem jednak gotów składać ten bezruch na karb tradycyjnej zbąszyńskiej abnegacji tyczącej również innych dziedzin życia społecznego. O czym pisałem i co miejscowi mają mi za złe. Trudno. Niech mają.

Zbąszyński Klub Żeglarski

  • rozpoczyna sezon zawsze 1 maja i "walczy" do pierwszych mrozów
  • liczy 115 członków m.in. ze Zbąszynia, Zbąszynka, Poznania, Zielonej Góry, Grodziska Wlkp., Wolsztyna, Nowego Tomyśla, Wschowy
  • na przystani cumuje 80 jednostek (żaglówek i motorówek)
  • coroczne regaty: w br. 48. o "Błękitną Wstęgę Jeziora Błędno" (koniec sezonu), 17. o "Srebrną Szeklę Zbąszynia" oraz zawsze 15 sierpnia "Ku czci wiecznej wachty"
  • żeby zostać członkiem ZKŻ należy złożyć deklarację, zostać przyjętym przez zarząd, opłacać składki (300 zł rocznie, z czego 200 zł można odpracować w postaci 20 godzin na rzecz klubu)
  • bliższe informacje - strona internetowa: www.zkz.hd.pl, mail: zkz@hd.pl

Szlak jezior obrzańskich

Na południe od Zbąszynia kilka akwenów tworzy malownicze małe Mazury nadające się do żeglowania. Łączy je rzeka Obra. Są to kolejno: jezioro Błędno, Jezioro Nowowiejskie, Jezioro Grójeckie, Jezioro Chobienickie, Jezioro Wielkowiejskie. Pierwsze dwa leżą w gminie Zbąszyń, pozostałe w gminie Siedlec. Po drodze są dwa mosty (Nowa Wieś Zbąska i Grójec Wielki), płynąc tamtędy trzeba "złamać" maszt.

Oni tu rządzą

  • Komandor - Bogdan Gołek,
  • wicekomandor - Stanisław Deskiewicz,
  • sekretarz - Zbigniew Śliwa,
  • skarbnik - Wojciech Łukaszczyk,
  • kierownik przystani - Grzegorz Żołnierkiewicz,
  • członkowie - Ryszard Muńko, Adam Kuczyński.

 

Podziel się swoim zdaniem

teren@gazetalubuska.pl   Tel: 068 324 88 54

EUGENIUSZ KURZAWA

fot. Paweł Janczaruk
(Gazeta Lubuska 2008)

powrót