Urząd miejski ma być bardziej przyjazny dla mieszkańców

Ratusz przebudują tak żeby łatwiej było wejść


 

Trzeba pchnąć ciężkie drzwi, potem wspiąć się na schody. Niepełnosprawni nie mają tu szans. Muszą dzwonić po pomoc. Od lat szykowana jest przebudowa ratusza z myślą o petentach. I nic. Brak pieniędzy.

Mieszkaniec gminy wchodzący załatwić coś do urzędu miejskiego nie jest rozpieszczany. - Przecież podjazdy dla niepełnosprawnych to unijna norma,
a tutaj nawet zdrowi ale starsi mają problemy z otwarciem ciężkich drzwi - mówi mężczyzna koło 40. wychodzący z ratusza. Fakt, jest obok drzwi dzwonek, którym niepełnosprawny może powiadomić, że chce wjechać. Wtedy się go wnosi.
- Przymierzamy się przeniesienia na parter, niestety, bardzo wysoki, referatów bezpośrednio obsługujących petentów - tłumaczy wiceburmistrz Wiesław Czyczerski. - Myślimy też o przebudowie głównego wejścia.

Rozluźniło się na parterze
- Wyprowadziło się od nas do Trzciela Stowarzyszenie Gmin Nadobrzańskich, które zajmowało dwa pokoje na parterze - mówi sekretarz gminy Jan Makarewicz, nadzorujący pracę urzędników. - Dzięki temu na parterze nastąpiło rozluźnienie i po remoncie te pokoje zajęła ewidencja ludności. Obok, już samodzielnie, są dowody osobiste. W planie jest jeszcze wyprowadzka z ratusza Ośrodka Pomocy Społecznej, też zajmującego dwa pokoje na parterze, tuż przy schodach wejściowych. OPS od nowego roku znajdzie się w Domu Seniora na ul. Garczyńskich. Miejsce po nim miałoby (ewentualnie) zająć biuro obsługi interesanta. Każdy petent przychodzący załatwiać coś do ratusza tutaj zostałby poinformowany gdzie się udać, a nawet obsłużony.
- Jest jeszcze inna wersja dla biura interesanta, myślimy o przebudowaniu wejścia do urzędu - relacjonuje W. Czyczerski. - Zamiast obecnego zostałoby wybite nowe, od szczytu w Zaułku Sądowym. Wtedy biuro obsługi powstałoby w miejscu obecnego wejścia. Jednakże budynek jest zabytkiem i takie działanie wymaga zgody konserwatora zabytków. Poszło do niego wstępne pytanie
i przyszła negatywna odpowiedź.
- Jeśli do wniosku będzie dołączony rysunek jak wejście ma wyglądać po przebudowie i będzie sensowne, to możemy podyskutować - przekazuje "GL" Aleksander Starzyński, wojewódzki konserwator zabytków w Poznaniu.

Inne rozwiązanie?
- Jest jeszcze inny pomysł... - burmistrz Leszek Leśny pokazuje przez oko.
- Naprzeciw wejścia do urzędu stoi kamienica nadająca się do rozbiórki. Niestety, nie ma jednoznacznej opinii fachowców, czy stwarza zagrożenie życia czy nie. Decyzja zależy od nadzoru budowlanego. Mamy koncepcję, żeby ten dom odkupić od właścicielki i rozebrać, a w tym miejscu zrobić parking aż do Obry. Wtedy nie trzeba by przebudowywać wejścia. Niestety, na razie, jak mówi burmistrz, "nie ma kasy" na ten pomysł, poza tym są problemy z porozumieniem z właścicielką. W ramach przeprowadzek w budynku ratuszowym, na parter czyli "bliżej petenta" miałyby się jeszcze przenieść z poddasza "dodatki mieszkaniowe" oraz referat inwestycji. Takie rozluźnienie będzie korzystne dla cisnącej się na drugim piętrze księgowości.

Komentarz
Warto pomyśleć
Obecna ekipa samorządowa miała już pomysł, żeby władzę ulokować w muzeum na Rynku, a muzeum wyprowadzić. Teraz myśli o wyburzeniu kamienicy naprzeciwko wejścia do ratusza. - Nie burzmy komitetów, tylko je zakładajmy
- apelował kiedyś Jacek Kuroń. Powtarzam to za nim. Nie burzyć (po ewentualnym kupieniu) kamienicy, tylko umieścić w niej część magistrackich biur, jeśli trzeba. Zniszczenie domu przy ul. Żwirki i zbudowanie parkingu, to dziura w historycznym układzie starego miasta! Warto natomiast zwrócić uwagę na niewykorzystany od lat, reprezentacyjny, świetnie pasujący na drugi ratusz tzw. dom ludowy ("Nadobrzankę") przy ul. Senatorskiej.

 


Podziel się swoim zdaniem

teren@gazetalubuska.pl   Tel: 068 324 88 54

EUGENIUSZ KURZAWA

Fot. ZO
(Gazeta Lubuska 2007)

powrót