|
Czeczeńska rodzina Dżhamaldinowów musi wrócić do życia! Ludzie starają
się im w tym pomóc. Ktoś zaofiarował mieszkanie, inny worek kartofli,
ktoś pomoc w nauce polskiego.
- Pani Bożena Mizerka znająca rosyjski zadeklarowała pomoc w nauce języka
polskiego - mówi Mirosława Majerowicz-Klaus, która na wieść o tragedii
trójki dzieci Kamisy Dżhamaldinow, przygarnęła czeczeńską rodzinę
do siebie. Odtąd przebywa w ośrodku terapii małżeńskiej "Emaus" w Stefanowicach
pod Zbąszyniem. Mieszkańcy tej rozrzuconej wśród pól i lasów wioski pomogli
najserdeczniej jak potrafili. Do Klausów przyniesiono jajka, kurczaki,
ktoś podrzucił worek marchwi i ziemniaków. M. Majerowicz-Klaus po okresie
milczenia zwróciła się bowiem o wsparcie, gdyż utrzymanie gości spadło
wyłącznie na nią.
- Dałem się namówić do udziału w programie telewizyjnym o rodzinie czeczeńskiej
i pojechałem na nagranie do Stefanowic - relacjonuje Zbigniew Piotrowski,
zbąszyński proboszcz. - Po audycji dostałem dwa telefony z propozycjami
przyjęcia Czeczenów.
- Mam dom letniskowy niedaleko Zbąszynia, więc zgłosiłem księdzu, że mogę
te osoby przyjąć na pół roku zanim nie staną na nogi - deklaruje Adam
Sołtysik.
- Musieliby tylko przez zimę palić w piecu.
- Oni zostali dotknięci traumatycznymi przejściami i być może takie miejsce
jak nasze pomogłoby im wyjść z traumy - wskazuje Paweł Urbanowicz,
prezes Fundacji "Nasz Dom" w Lutolu Mokrym. Fundacja, którą kieruje zajmuje
się dziećmi i młodzieżą opuszczoną społecznie i biologicznie. - My mamy
ciągle do czynienia z ludźmi poobijanymi przez los. Możemy zaoferować
mieszkanie w domku na terenie naszej posesji, jako etap w ich życiu, ale
też - gdybyśmy się potrafili porozumieć - państwo z Czeczeni mogliby rozpocząć
współpracę z nami, z fundacją, jako nasi partnerzy. Pracy tutaj jest naprawdę
dość.
- To są ludzie honoru, zapewne nie chcieliby być na czyimś utrzymaniu,
mieszkać "przy kimś"; na razie są w takiej sytuacji u nas - tłumaczy M.
Majerowicz-Klaus. Uważa, że gdy sytuacja dojrzeje Kamisa i jej mąż Hampasza
Dżhamaldinow wraz z trzyletnim synem Emim powinni znaleźć się
w samodzielnym lokum. Pasza jest zawodowym kierowcą, ma też zawód piekarza.
Kamisa skończyła ogólniak, interesuje się informatyką.
Do sprawy wrócimy.
|