|
Dyplomowy pokaz Mateusza Michalaka jest zaskakujący. Trwa tylko cztery
minuty, a zaskoczenie widzów - sekundy. Ale trzeba to doświadczenie przeżyć...
Jak uczeń kolejnych zbąszyńskich szkół, podstawówki, gimnazjum i liceum
trafił do Akademii Filmu i Telewizji w Warszawie? - Film interesował mnie
od dziecka, ale nie oglądanie, lecz jego realizacja - mówi absolwent stołecznej
uczelni. - Zatem gdy kończyłem liceum i trzeba się było określić, wybrałem
Akademię. Rozmawiamy w jego studium filmowym mieszczącym się w domu rodzinnym.
Gdy jechaliśmy na ul. Doktora Piotrowskiego, gdzie Mateusz mieszka od
razu uprzedził: - To nie jest takie studio, o jakim się zwykle myśli,
dziś do robienia filmów potrzebne są przede wszystkim bardzo dobre komputery.
Normalny pokój młodego, 21-letniego człowieka, biurko, a na nim załadowane
gigabajtami komputery. W nich jest wszystko co ważne w tej pracy.
Został reżyserem
M. Michalak poszedł na dwuletnie studia w AFiT, gdyż film jest jego pasją.
Cała uczelnia, jeszcze gdy studiował, mieściła się (bo teraz znalazła
sobie lepsze warunki) na znanej wielu kinomanom ul. Chełmskiej 21. Tak,
to właśnie to miejsce
- Wytwórnia Filmów Dokumentalnych, gdzie powstawała słynna kiedyś Polska
Kronika Filmowa, puszczana w kinach przed projekcją fabularną.
- Na pierwszym roku było 25 osób, na drugim każdy wybierał specjalizację
- relacjonuje Mateusz. - Była specjalizacja operatorska, reżyserska, produkcji
filmowej i montaż. Ja wybrałem reżyserię. Ciągnęło mnie do animacji. Opiekunami
i promotorami studenta Michalaka byli Józef Gębski i Andrzej Kotkowski
(m.in. II reżyser "Ziemi Obiecanej" w reżyserii Andrzeja Wajdy).
- Film dyplomowy pt. "Moja Apokalipsa" trwa zaledwie cztery minuty - opowiada
filmowiec. - Jednak praca nad nim zajęła mi aż siedem miesięcy! Opłaciło
się - obroniłem na szóstkę.
Szykuje nowy film
Co dalej? Gdzie znajdzie pracę utalentowany absolwent Akademii? W Zbąszyniu
raczej się nie zrealizuje. Chociaż... Właśnie w rodzinnym mieście, podczas
niedawnego pokazu mody mieliśmy okazję poznać artystę. - Przygotował nam
dwuminutowy film "na wejście" imprezy - zarekomendowała go "Gazecie" Katarzyna
Kutzmann-Solarek, dyrektorka ośrodka kultury.
- Dola filmowca, reżysera jest taka, że wciąż musi szukać producenta dla
swoich filmów, tak robi nawet Wajda i inni - stwierdza M. Michalak i opowiada
o swoim najnowszym pomyśle, do którego chce pozyskać państwowego sponsora.
- Dla młodych jedyną szansą jest Państwowy Instytut Sztuki Filmowej, który
przyjmuje najciekawsze projekty; na innych sponsorów trudno liczyć, musiałby
by zaistnieć jakieś nadzwyczajne okoliczności - uważa artysta. Obecnie
wraz z kolegą Piotrem Furmankiewiczem szykuje "Podwórko pełne rymów".
Furmankiewicz jako bardziej doświadczony przyjął rolę reżysera, Michalak,
asystenta reżysera.
- Jeśli wszystko się powiedzie, to byłby mój debiut, gdyż praca dyplomowa
jako debiut się nie liczy - wskazuje Matusz. Film ma już zarysowane postacie,
jest trzech głównych bohaterów - Krótki, Oczko i Czarny, gotowa autorska
muzyka i określony czas trwania - 10 minut. Gdy tylko poznamy szczegóły
- napiszemy.
Poszukaj w internecie
Więcej informacji o twórcy filmowym ze Zbąszynia można uzyskać na stronach
internetowych: www.mateuszmichalak.com lub www.grand99.cgsociety.org
|