ZBĄSZYŃ :: Dziewczyny wyszły na wybieg

W sobotę 17.11 - już po raz siódmy - odbyły się Zbąszyńskie Pokazy Mody. Zabawa jak zwykle była przednia.


 

Kolejne zdjęcia poprzenia stronapoprzenia stronapoprzenia stronapoprzenia strona

 

Czy to już nasza kolej? Modelki z Technikum Technologii Odzieży szykujące się do kolejnego wyjścia na wybieg wyglądają (nie)dyskretnie zza scenografii, którą stanowiły blachy cynkowe specjalnie trawione przez Ireneusza Solarka


Sala widowiskowa ośrodka kultury nabita po brzegi. Pełno nastolatków, są ich rodzice. A na wybiegu młodzież z liceum i gimnazjum pokazuje fikuśne stroje, co wywołuje piski, okrzyki, oklaski i błyski fleszów.

- Już miesiąc temu zaczepiano mnie na ulicy pytając kiedy znowu odbędzie się pokaz mody - mówi Katarzyna Kutrzmann-Solarek, dyrektorka centrum kultury, prowadząca tegoroczną prezentację ciuchów. Listopad to nad Obrą tradycyjny miesiąc pokazów strojów projektowanych i gotowych. Z roku na roku wygląda coraz bardziej profesjonalnie. Jest znakomicie dobrana muzyka, światła "wchodzące" kiedy trzeba, wstawki mulitimedialne, słowem całe zawodowe oprzyrządowanie. Wygląda na to, że zbąszynianie gdzieś podglądają sposób realizacji podobnej imprezy.
- Nigdzie nie jeździliśmy podglądać, a wszystko co tutaj widać bierze się z naszych własnych doświadczeń - wskazuje Ireneusz Solarek; artysta plastyk, zarazem od kilkunastu lat lider, reżyser i scenograf Teatru "S". To widowiska teatralne, jak też coroczne lipcowe festiwale artystyczne Experyment nauczyły profesjonalizmu pracowników ośrodka kultury. - Zwłaszcza gra światłem jest moim hobby - uśmiecha się pan Ireneusz. I rzeczywiście, światło i dobrze dobrana muzyka wywoływały znakomite nastroje wśród widowni.

Rozchełstane koszule
Jak zawsze sala nabita po brzegi. Uprzywilejowani usiedli wzdłuż wybiegu wychodzącego daleko w salę. Za nimi tłoczyli się ci, dla których zabrakło miejsc siedzących. - Asia, masz tutaj krzesło! - słychać głos. - Ja nie muszę siedzieć, ja chcę widzieć - odpowiada Asia.
Zaczyna się. Wpierw dwuminutowy film Mateusza Michalaka o modzie. Ostra muzyka, ostre światło. Jak pierwsi na wybiegu stają uczniowie Technikum Technologii Odzieży. Stroje zaprojektowali sami, ale korzystając ze współpracy nauczycielek Mirosławy Basińskiej, Bernadety Lejwody i Urszuli Wilkońskiej. Jak mówi we wprowadzeniu jedna z uczennic, kreacje powstawały nawet ze skrawków odzieży. I wyszły naprawdę ciekawie.
Sympatyczny był też pokaz. Uczennice i uczniowie zaprosili do pomocy na wybiegu dzieci. Tworzyły się urocze pary maluchów, albo "mamy z córką", "starszej i młodszej siostry" barwnie ubranych, zwłaszcza w stroje z frotte czy pluszu. Brawa publiczności wywołała "mama z córką na ręku"; mała podczas przejścia w świetle jupiterów uroczo zasłaniała sobie oczy. Za to panowie w koszulach rozchełstanych na piersiach wzbudzali piski i okrzyki damskiej części widowni.

Chwila średniowiecza
Po rozbuchanej części uczniowskiej jakby dla kontrastu spokojny występ noszący tytuł "Suknie inspirowane epoką średniowiecza". Autorką kreacji okazuje się Anna Sergiew ze Świebodzina. Wszystkie stroje damskie; spokojne, stonowane. Dominują takie kolory jak brąz, czerń i biel. Suknie do samej ziemi, na głowach dam toczki, czepki, przepaski i rzemyki. Czasem w ręku sakiewki. Muzyka w stylu trubadurów.
- Od 1 listopada zarejestrowałam firmę i szyję tego rodzaju stroje średniowieczne na zamówienie - wyjaśnia pani Anna. - Zajęcia mam tyle, że musiałam przyjąć pracownika. Jest duży popyt na takie ubiory.
Jako projektantka pokazuje się też Patrycja Ratajczak, uczennica zbąszyńskiego ogólniaka, ale mieszkająca w Starej Tuchorzy. - Moda interesuje mnie od dawna, zawsze chciałam pokazać coś artystycznego - mówi. Udział w pokazie jest jej debiutem.
Ciekawie pokazują się dwa sklepy odzieżowe, Małgorzaty Krawczyk i Marii Trocholepszej. To także tradycja listopadowych prezentacji mody. Zwłaszcza w tym drugim przypadku, gdzie chodzi o odzież używaną, modele i modelki wychodzą na wybieg w pełnych fantazji ubiorach. Dekolty kontrastują z wytartymi futerkami, gołe brzuchy z czapkami uszatkami czy kapeluszami. Słowem - jak co roku zabawa wyszła przednia.

 


Chciałam pokazać coś od siebie


Patrycja Ratajczak,
uczennica II klasy LO w Zbąszyniu, mieszka stacji w Starej Tuchorzy, interesuje się muzyką irlandzką, również klasyczną, ma młodsze rodzeństwo: Anię, Karolinę, Oskara.


Rozmowa z PATRYCJĄ RATAJCZAK, która zadebiutowała swoją kolekcją podczas VII ZPM

- Od dawna interesuje cię moda?
- Od dawna. W ogóle interesuje mnie sztuka, więc jeszcze w gimnazjum ciągnęło mnie do tego, żeby tworzyć coś artystycznego, pokazać coś "od siebie".

- I tutaj na pokazie udało się?
- To był mój debiut. Mam nadzieję, że kreacje podobały się publiczności.

- Jak byś je określiła?
- Uważam, że są to propozycje dla młodzieży, zarówno w wersji "luźniejszej", jak i bardziej eleganckiej.

- Sama projektowałaś. A czy sama też szyłaś?
- Nie, ktoś mi uszył te stroje, ale kto - chciałabym zachować w tajemnicy.

- Dziękuję i życzę kolejnych prezentacji.

 


Podziel się swoim zdaniem

teren@gazetalubuska.pl   Tel: 068 324 88 54

EUGENIUSZ KURZAWA

Fot.
(Gazeta Lubuska 2007)

powrót