|
Sala widowiskowa ośrodka kultury nabita po brzegi. Pełno nastolatków,
są ich rodzice. A na wybiegu młodzież z liceum i gimnazjum pokazuje fikuśne
stroje, co wywołuje piski, okrzyki, oklaski i błyski fleszów.
- Już miesiąc temu zaczepiano mnie na ulicy pytając kiedy znowu odbędzie
się pokaz mody - mówi Katarzyna Kutrzmann-Solarek, dyrektorka centrum
kultury, prowadząca tegoroczną prezentację ciuchów. Listopad to nad Obrą
tradycyjny miesiąc pokazów strojów projektowanych i gotowych. Z roku na
roku wygląda coraz bardziej profesjonalnie. Jest znakomicie dobrana muzyka,
światła "wchodzące" kiedy trzeba, wstawki mulitimedialne, słowem całe
zawodowe oprzyrządowanie. Wygląda na to, że zbąszynianie gdzieś podglądają
sposób realizacji podobnej imprezy.
- Nigdzie nie jeździliśmy podglądać, a wszystko co tutaj widać bierze
się z naszych własnych doświadczeń - wskazuje Ireneusz Solarek; artysta
plastyk, zarazem od kilkunastu lat lider, reżyser i scenograf Teatru "S".
To widowiska teatralne, jak też coroczne lipcowe festiwale artystyczne
Experyment nauczyły profesjonalizmu pracowników ośrodka kultury. - Zwłaszcza
gra światłem jest moim hobby - uśmiecha się pan Ireneusz. I rzeczywiście,
światło i dobrze dobrana muzyka wywoływały znakomite nastroje wśród widowni.
Rozchełstane koszule
Jak zawsze sala nabita po brzegi. Uprzywilejowani usiedli wzdłuż wybiegu
wychodzącego daleko w salę. Za nimi tłoczyli się ci, dla których zabrakło
miejsc siedzących. - Asia, masz tutaj krzesło! - słychać głos. - Ja nie
muszę siedzieć, ja chcę widzieć - odpowiada Asia.
Zaczyna się. Wpierw dwuminutowy film Mateusza Michalaka o modzie. Ostra
muzyka, ostre światło. Jak pierwsi na wybiegu stają uczniowie Technikum
Technologii Odzieży. Stroje zaprojektowali sami, ale korzystając ze współpracy
nauczycielek Mirosławy Basińskiej, Bernadety Lejwody i Urszuli Wilkońskiej.
Jak mówi we wprowadzeniu jedna z uczennic, kreacje powstawały nawet ze
skrawków odzieży. I wyszły naprawdę ciekawie.
Sympatyczny był też pokaz. Uczennice i uczniowie zaprosili do pomocy na
wybiegu dzieci. Tworzyły się urocze pary maluchów, albo "mamy z córką",
"starszej i młodszej siostry" barwnie ubranych, zwłaszcza w stroje z frotte
czy pluszu. Brawa publiczności wywołała "mama z córką na ręku"; mała podczas
przejścia w świetle jupiterów uroczo zasłaniała sobie oczy. Za to panowie
w koszulach rozchełstanych na piersiach wzbudzali piski i okrzyki damskiej
części widowni.
Chwila średniowiecza
Po rozbuchanej części uczniowskiej jakby dla kontrastu spokojny występ
noszący tytuł "Suknie inspirowane epoką średniowiecza". Autorką kreacji
okazuje się Anna Sergiew ze Świebodzina. Wszystkie stroje damskie; spokojne,
stonowane. Dominują takie kolory jak brąz, czerń i biel. Suknie do samej
ziemi, na głowach dam toczki, czepki, przepaski i rzemyki. Czasem w ręku
sakiewki. Muzyka w stylu trubadurów.
- Od 1 listopada zarejestrowałam firmę i szyję tego rodzaju stroje średniowieczne
na zamówienie - wyjaśnia pani Anna. - Zajęcia mam tyle, że musiałam przyjąć
pracownika. Jest duży popyt na takie ubiory.
Jako projektantka pokazuje się też Patrycja Ratajczak, uczennica zbąszyńskiego
ogólniaka, ale mieszkająca w Starej Tuchorzy. - Moda interesuje mnie od
dawna, zawsze chciałam pokazać coś artystycznego - mówi. Udział w pokazie
jest jej debiutem.
Ciekawie pokazują się dwa sklepy odzieżowe, Małgorzaty Krawczyk i Marii
Trocholepszej. To także tradycja listopadowych prezentacji mody. Zwłaszcza
w tym drugim przypadku, gdzie chodzi o odzież używaną, modele i modelki
wychodzą na wybieg w pełnych fantazji ubiorach. Dekolty kontrastują z
wytartymi futerkami, gołe brzuchy z czapkami uszatkami czy kapeluszami.
Słowem - jak co roku zabawa wyszła przednia.
|