ZBĄSZYŃ :: Oceniamy samorząd lokalny w połowie kadencji

Burmistrz wciąż narzeka, że prasa go krytykuje


Na przykładzie nowego burmistrza można potwierdzić prawidłowość popularnego stwierdzenia samorządowców, iż przez pierwsze dwa każdy nowy włodarz dopiero się uczy swej roli. W tym czasie traci gmina...

Burmistrz Leszek Leśny w 2006 r. w zaskakujący sposób wygrał już w pierwszej turze wybory, czyli swoje pierwsze w życiu podejście do działalności samorządu podstawowego szczebla. Zaskakujące było, iż pokonał dwóch pewnych kandydatów, Rafała Suchorskiego - poprzedniego burmistrza przez dwie kadencje i Stefana Zycha - działacza samorządowego od 1989 r. Zresztą Suchorski ma podobny staż, a wcześniej działał w opozycji. Wygrał zatem, rzec można, nowy towar i inaczej opakowany. Tak bowiem działa marketing. Jednak szybko się okazało, iż nikłe doświadczenie nowego burmistrza w pracy w samorządzie to koszt, jaki gmina ponosi do dziś. Starzy stażem działacze rad gminnych nie bez racji powtarzają, iż wprowadzenie nowej postaci na eksponowane stanowisko samorządowe to co najmniej dwa lata "straty" dla sprawy. Tyle bowiem, albo i więcej, trzeba się uczyć żeby poznać ludzi i mechanizmy funkcjonujące "na dole".

Porównania - przypomnienia
Rozumiejąc te trudności już po pierwszym roku pracy burmistrza podjęliśmy z nim rozmowę pytając o plany i sukcesy tego okresu działalności. Teraz porównujemy stan obecny z zamierzeniami.

* Za jedną z atrakcyjniejszych inwestycji, jakie udało się rozpocząć uznałbym tor nartowy na jeziorze i budowę ośrodka rekreacyjnego w parku - powiedział przed rokiem burmistrz L. Leśny.
- Niestety, ani tor nie został uruchomiony, ani ośrodek wybudowany. "Trudności obiektywne". Gmina zwróciła inwestorowi pieniądze zainwestowane w rozpoczęcie budowy ośrodka.

* Planujemy kilka naprawdę wielkich inwestycji mających strategiczne znaczenie dla gminy. Będzie to budowa obwodnicy miasta połączonej z obwodnicą Regionu Kozła, budowa kanalizacji w miejscowościach wokół jeziora, a także budowa nowej szkoły muzycznej - Filharmonii Folkloru Polskiego - mówił Leśny. - Wszystkie punkty nadal są w planach, po roku nic się nie zmieniło.

* Kiedy wejdzie w mieście płatna strefa parkowania? - pytaliśmy.
- Trzeba przyznać, że już działa. Choć na Rynku kierowcy często parkują na chodnikach, zamiast w strefie.

* Osiem lat temu zaczęto prace nad monografią miasta. Kiedy wreszcie się ukaże? - chcieliśmy wiedzieć.
- Nie ma jej do dziś.

* W centrum miasta straszy była restauracja "Nadobrzanka" - sugerowaliśmy. - Myślimy, żeby budynek wystawić na sprzedaż. Liczymy, iż nowy właściciel przywróci dawną świetność tego obiektu - deklarował burmistrz.
- Kolejny przetarg na sprzedaż odbędzie się w grudniu br.

* Będą bloki Na Kępie? - interesowało nas. - Są zainteresowani budową deweloperzy. Na razie chodzą wokół sprawy, ale myślę, że budowa domów jest bardzo realna - odpowiedział burmistrz.
- Prace ruszyły miesiąc temu, trwają.

* Miał pan powiedzieć, co się nie udało przez ten rok? - dociekaliśmy. - Nie udało się znaleźć wspólnego języka z prasą, szczególnie jeśli chodzi o promocję dobrych zdarzeń w mieście - narzekał L. Leśny.
- Przez dwa lata nic się nie zmieniło; burmistrz wciąż narzeka, że gazety go krytykują, choć artykuły o zdarzeniach w mieście w "GL" ukazują się codziennie!

 

SONDA

Jak oceniasz dokonania władz samorządowych po dwóch latach?

DANUTA BANACH, sprzedawczyni, z synem IGOREM
- Nie zauważyłam, żeby w ciągu tych dwóch lat cokolwiek uległo zmianie w Zbąszyniu. Generalnie praca jest, mieszkania też się buduje. Zaniedbane są raczej potrzeby najmłodszych. Przydałoby się więcej placów zabaw i innych miejsc, gdzie mogłyby spędzić czas dzieci.

KAMIL KEPKUŚ, uczeń liceum dla dorosłych
- Odkąd wybrano nowe władze przybyło w mieście kamer, jest bardziej czysto. Ale i tak uważam, że w miejscach publicznych jest za mało śmietników. W Zbąszyniu brakuje imprez dla młodzieży. Można zbudować skatepark i przeznaczyć więcej murów do legalnego graffiti. Można tak przyozdobić nieużytki, które dzisiaj straszą swoim wyglądem.

NATALIA KAŹMIERCZAK, wychowuje córeczkę Marikę
- Widać, że coś się u nas dzieje. I myślę, że będzie coraz lepiej. W tej chwili remontuje się chodniki, wprowadzono płatną strefę parkowania. To chyba dobrze. Co jeszcze trzeba u nas zrobić? Na pewno chodniki przy kościele. Na razie spacer tamtędy jest strasznym przeżyciem, należy to zmienić.

AGNIESZKA RAJEWSKA, prowadzi sklep
- Niestety nie widzę wyraźnych różnic. Nadal nie ma u nas fajnej pracy dla młodzieży. Dzieci nie mają co tu robić. A mieszkańcy mają sporo problemów. Prostym przykładem jest bruk, który leży na środku rynku. Zimą zamienia się w lodowisko. Starsi ludzie nie mogą tędy przejść. Władze powinny też pomyśleć o oczyszczeniu jeziora.

 

Podziel się swoim zdaniem

teren@gazetalubuska.pl   Tel: 068 324 88 54

EUGENIUSZ KURZAWA


(Gazeta Lubuska 2008)

powrót