|
Leszek Leśny burmistrz Zbąszynia stał się niezamierzonym bohaterem doniesień
ogólnopolskiej rozgłośni radiowej o rzekomym pobycie w jego gminie terrorystów
z Al. - Kaidy. Podejrzani to czeczeńska rodzina, która podczas ucieczki
z Kaukazu do Polski straciła trójkę dzieci. Jej opiekunka Mirosława Majerowicz
- Klaus udała się do burmistrza po pomoc w zorganizowaniu nauki języka
polskiego dla uchodźców. Z doniesień radiowych wynika, że Podczas rozmowy
z nią burmistrz przyrównał Czeczenów do terrorystów. Reporter przygotowujący
materiał przyznał, że w trakcie bardzo chaotycznych tłumaczeń L. Leśny
przyznał się do użycia bardzo niefortunnych stwierdzeń, które wzburzyły
panią Mirosławę. Obecnie wszyscy chcą zapomnieć o sprawie, a burmistrz
wręcz się wypiera, że nic takiego nie powiedział.
- Ona przyszła do mnie, że mam dać na Czeczeńców, powiedziałem jej by
napisała pismo - stara się wyjaśnić burmistrz. - Oficjalnie o pobycie
Czeczenów dowiedziałem się po miesiącu od momentu ich przybycia do gminy
Zbąszyń. Ja wiem kto to jest z Czeczeni? O Al Kaidzie mówili w telewizji
może tam pani Majerowicz słyszała o terrorystach, ale na pewno nie u mnie
w gabinecie. Poleciłem referatowi oświaty znaleźć chętnego nauczyciel,
a pieniądze na to w innym dziale.
- Przyszłam do urzędu z prośbą o pomoc w zorganizowaniu nauki języka polskiego,
gdyż to już jest ponad moje możliwości organizacyjne i finansowe -wyjaśnia
M. Majerowicz - Klaus - Na drugi dzień zaniosłam wniosek, o który prosił
burmistrz. Burmistrz jest zwyczajnym człowiekiem. Nie będę się już wypowiadała
na ten temat. Nie autoryzowałam żadnej wypowiedzi do radia. Nie chce mówić
co burmistrz do mnie powiedział. Korzystając z okazji chciałabym wystosować
apel do polonistów chcących społecznie pomóc w nauce języka polskiego
rodzinie z Czeczeni.
W przyszłym tygodniu burmistrz zamierza wydać oświadczenie w sprawie radiowych
doniesień.
-----------------------
Komentarz
Publiczną tajemnicą są bardzo nieprecyzyjne wypowiedzi burmistrza Zbąszynia
Leszka Leśnego. Można się ich nasłuchać podczas obrad sesji Rady Miejskiej.
Często na zadane pytanie przez radnego z ust L. Leśnego pada odpowiedź
nie na temat. Używane słowa są zupełnie wyrwane z kontekstu. Wszyscy łącznie
z dziennikarzami regionalnymi przyzwyczaili się do tego i nikt nie robił
jak do tej pory z tego większego problemu. Słuchający potoku nieskładnych
zdań starali się wyciągać z nich myśl główną autora wypowiedzi. Reporter,
który pierwszy raz rozmawiał z włodarzem Zbąszynia, postanowił przedstawić
sprawę bez ogładzania treści i okazało się, że "król jest nagi".
Ciąg dalszy
Leszek Leśny wydał oświadczenie
Burmistrz zaprzecza
Burmistrz Zbąszynia Leszek Leśny wydał oświadczenie dotyczące audycji
wyemitowanej na falach rozgłośni RMF FM pt:" Al.-Kaida zagraża burmistrzowi
Zbąszynia" . O sprawie pisaliśmy przed tygodniem. Przypomnijmy, że w ubiegłym
tygodniu było głośno o burmistrzu z powodu jego nuiefortunnej wypowiedzi.
Przypomnijmy, że miał on przyrównać uchodźców czeczeńskich przebywających
w Stefanowicach do terrorystów. W oświadcezniu czytamy m.in. " Nadmieniam,
że pani Mirosława przedstawiła tylko swój własny, subiektywny pogląd bardzo
krzywdzący i dla mnie i całej gminy. Pani Mirosława zjawiła się w moim
gabinecie przedstawiając zaraz oczekiwania świadczenia pomocy. Zaskoczony
bardzo tym stanem rzeczy być może zareagowałem zbyt emocjonalnie, ale
nigdy nie miałem w tej sprawie złych intencji. Pani Mirosława również
kierowała się wielkimi emocjami podczas spotkania a to nie sprzyja dyskusji.
Po naszym spotkaniu wpłynęła do mnie pisemna prośba pani Mirosławy o "wskazanie
możliwości zorganizowania nauki języka polskiego dla uchodźców". Wraz
z moimi pracownikami rozważamy to, w jakim zakresie możemy pomóc rodzinie
Pani Kamisy zgodnie z obowiązującym prawem. Sytuacja jest dla nas niecodzienna
i wyjątkowa. Uczynię wszystko, co jest możliwe, aby spełnić prośbę, z
którą zwróciła się pani Mirosława. Szukamy nauczyciela, który podjąłby
się tego zadania. Proszę się też nie dziwić, że prośba nie została spełniona
natychmiast. Zorganizowanie lekcji wymaga troszeczkę czasu, aby znaleźć
dwujęzycznego nauczyciela chcącego podjąć się tego zadania. Oczywiste
jest też to, że nie traktuję tych ludzi jak terrorystów, ani nie obawiam
się ataków. Wszelkie tego typu stwierdzenia wyrwane są z kontekstu i mijają
się z prawdą. Ubolewam, że tak delikatna i zarazem skomplikowana sprawa
stała się powodem niedomówień i wzajemnych pretensji. Mam nadzieję, że
w niedługim czasie problem pani Kamisy będzie uregulowany i pozytywnie
rozwiązany dla dobra jej i rodziny".
|