|
|
Osiemdziesięcioletni Zenon Owoc dzieli się wspomnieniami z czasu ostatnich wojennych świąt w 1944 roku. |
![]() |
Wówczas jako piętnastoletni chłopak był pracownikiem
niemieckiej poczty w Zbąszyniu. Tuż przed świętami w 1944 roku wielu Zbąszynian
było na "einsatz`u", tak się wówczas skrótowo określało różne
przymusowe prace na rzecz okupantów. W tym przypadku chodziło o budowę ziemnych
umocnień wojskowych. Najwięcej zbąszynian trafiło w okolice Ryczywołu pod
Toruniem. Przed wojną rodzice Z. Owoca pracowali na poczcie. W czasie okupacji
zostali zaangażowani do zupełnie innych zajęć. - Ojciec pracował w firmie budowlanej, matka kalibrowała zapalniki artyleryjskie w domu katolickim, który zamieniono na filię fabryki zbrojeniowej - wspomina Zenon Owoc - Z kolei brat dostał nakaz pracy w sklepie odzieżowym Habernickla. Niemiec dał mu na święta nowe ubranie. Będąc listonoszem jeszcze w pierwsze święto doręczałem kartki świąteczne. |
Fot. Roman Rzepa |
|
Te zaadresowane do Polaków zawierały już radośniejsze życzenia od rodaków
przebywających na przymusowych robotach w Niemczech, w obozach jenieckich
i krewnych z kraju. Niemcom dostarczałem listy mniej radosne. O śmierci
męża, syna poległych na froncie, o śmierci krewnych w nalotach o zaginionych.
Przed świętami w Zbąszyniu zakończono prace związane z budową rowów strzeleckich,
przeciwpancernych, zasieków z drutów kolczastych przygotowujących miasto
do obrony przed spodziewaną radziecką ofensywą. W obliczu zbliżającej
się klęski stosunki między Polakami a Niemcami uległy polepszeniu.
|
| Podziel się swoim zdaniem |
| danka@poznan.home.pl Tel: 600 651 952 |
|
Roman Rzepa Fot. R.Rzepa |