|
Niestety prośby i liczne komunikaty strażaków przypominające o obowiązku
czyszczenia kominów wciąż nie są realizowane. W Zbąszyniu dwa zastępy
miejscowej OSP gasiły przez ok. godzinę ogień w kominie budynku przy ul.
Rejtana. Tym razem obyło się bez większych strat, sadza zapaliła się w
dzień więc w porę zauważono ogień. Dom, w którym doszło do pożaru zamieszkuje
kilka rodzin, które stanowią wspólnotę mieszkaniową. Budynek jest stary,
strop i konstrukcja dachowa są drewniane a dach pokryty papą. Gdyby w
porę nie zauważono ognia, płomienie przedostałyby się przez rozgrzany
komin zapalając drewniane elementy obiektu.
- Kominiarz miał przyjechać, ale nie zdążył - mówi użytkownik feralnego
komina. Ośmiu strażaków dwoma samochodami musiało pokonać kilka kilometrów
by ugasić palącą się sadzę w kominie.
- Rozgrzanego komina nie można gasić wodą, gdyż może popękać - mówi Konrad
Maciejewski z OSP Zbąszyń
- Staramy się wówczas przydusić ogień piaskiem. Po pożarze osoba odpowiedzialna
na stan techniczny komina powinna zlecić kominiarzowi zbadanie stanu technicznego
przewodu i dokładne wyczyszczenie. W razie stwierdzenia pęknięć powinno
się je natychmiast naprawić.
- Prawdopodobną przyczyną powstania pożaru był brak okresowego czyszczenia
- mówi asp. sztabowy Andrzej Laciński rzecznik prasowy komendy
powiatowej PSP w Nowym Tomyślu
- Przypominam, że w przypadku pieców opalanych paliwem stałym czyszczenie
powinno się odbywać raz na kwartał. Jeśli chodzi o piece na gaz, przegląd
przewodu odprowadzającego spaliny wymagany jest raz na pół roku. Właściciel
posesji lub przedstawiciel wspólnoty zostanie zaproszony do naszej komendy
celem złożenia wyjaśnień. Rozmowa może zakończyć się pouczeniem lub mandatem
karnym.
- Ponowne uruchomienie tego komina powinno nastąpić po przeglądzie kanału
i przyległych konstrukcji drewnianych kamerą termowizyjną, oraz po wydaniu
zaświadczenia przez kominiarza - mówi kominiarz Wojciech Witke
z Dąbrówki Wielkopolskiej
- Doprowadzenie do pożaru sadzy w kominie jest dużym zaniedbaniem. Na
naszym terenie takie przewinienie kończy się mandatem w wysokości co najmniej
500 złotych.
|