Rozum to wola myślę więc jestyem

W filozofii ducha czasu
Z metodyką wiarygodną
Tą perswazją populizmu
Z integracją samorodną

Na realnej tej orbicie
Myśli mnożą metafory
Aż inwencja ma poparcie
Równoległych przemian wzory

Że to troska jakby z serca
O tą duszę się starała
I to miłość jej potencją
Tak pomyślnie się sprawiła

Więc się wierzy w to możliwe
Któżby się nie godził sobie
Że przenośnie tak życzliwe
Są wytyczne głównie głowie

To czytelne ich pisanie
Znaki jawy reinkarnacji
Mózg - intelekt mówi sobie
W atlasowej perwersji

W tych działaniach co odsłania
Ciągłej wiedzy poszukuje
W labiryntach okiełznania
Co się w lustrze orientuje

Tyle wart, ten kto zaczął
Bez przyczyny inwencja wieńczy
Twórczy projekt proporcję podjął
Kto ostatni będzie pierwszy

A więc mnożyć co możliwe
Prześcigajmy się w pomysłach
Jednomyślnie splećmy mowę
Pięciolinią grając w nutach

 

Emancypacja

Metodyka monumentalna
Socjologia ducha czasu
Sprawa w życie wiarygodna
W ten azymut co z atlasu

Faktyczne nocy rozjaśnienie
Tyle wolności ile światłości
Wiekopomne skojarzenie
O historycznej poprawności

To że z nami ten Pan Świata
O ten rozum tak się stara
Rodzi się więc ta zaleta
Która tą rzetelność scala

Na tym punkcie zasiedzenia
Nie o fotel, przecież chodzi
Mózg przewyższa sens stworzenia
I tak metafory płodzi

Dużo szczęścia tu mu sprzyja
Ludzkość łączy jednomyślnie
Tego świata przebudowa
Legendarna Wieża padnie

Kiedy o ten język troska
Ta ciekawość nieomylna
Nowość słów przypadłość ludzka
Po inwencji nietykalna

Nikt w tym winy nie poniesie
Tylko mózg co jest nieczuły
Jako ekspansja użyźni ziemie
W takim krążeniu, z jakiej fabuły

[ Autor kenezmajnas@gazeta.pl ]

10 luty 2007

 
   
   
***