Marzenia

Ciągle podąrzam za marzeniami
to one barwią szarą codzienność
w ich świecie skrytym za realiami
traci znaczenie słowo przyziemność.

Tutaj bezkarnie bujam w obłokach
chwytam w swe dłonie promienie słońca
gram w chowanego z deszczu kroplami
z ramion księżyca gwiezdny pył strącam.

Kolory tęczy mieszam ze sobą
białe rumaki chwytam za grzywę
na skrzydłach wiatru w niebo wzlatuje
w marzeniach wszystko bywa możliwe.

Lecz kiedyś trzeba z chmur zejść,
na ziemię
zmierzyć się z życia przeciwnościami
ściągnąć różowe szkła okularów
nie można ciągle żyć marzeniami.

 

[ Autor swisia@poczta.fm ]

1 marzec 2007

 
   
   
***