Sen

Serce z miłości jak dzban pęknięte,
W pokoju marzeń mysli zamknięte...
Zamykam powieki i wyobraĽni
Oczami widzę Cię niewyraĽnie:
Postać dziewczyny mgłą otoczona,
Przez dzikie bestie ciągle broniona.
Idąc naprzód zwierzęta zabiłem,
W nierównej walce życia broniłem...
Sił mi dodało Twoje spojrzenie,
A w nim błaganie o wyzwolenie -
Więc na bydle wściekłe się rzuciłem,
W samo serce ostry sztylet wbiłem.
Ty pocałowałaś mnie tak czule,
że zniknęły zaraz wszystkie bóle.
Kiedy w mych ramion objęciach drżałaś
I ustami warg mych dotykałaś,
Nagle coś sobie uswiadomiłem,
Do rzeczywistości powróciłem...
Rozpłynęłaś się w ramionach moich,
Nie czuję zapachu włosów Twoich...
Otwieram oczy - nikogo nie ma,
A mi do życia Ciebie potrzeba!
Więc rzucam się w otchlań niepamięci,
Chcę być ptakiem, co do góry wzleci...
Ciało me spada na twardą ziemię,
A umierając znów widzę Ciebie.
Uśmiecham się lekko ze wszystkich sił,
Odchodzę szczęsliwy, choć w bólu i krwi...

[ Autor sebastian890213@poczta.onet.pl ]

12 sierpień 2006

 
   
   
***