| |
|
...
Wiszę na niebie,
Obok centaurów,
Mgieł ubarwionych.
Patrzę na Ciebie.
Grzebieniem jestem,
Szczotką w Twej dłoni.
I choć daleko,
Wiedz, że umarły,
Nie z ciała - z ducha.
Spójrz zatem w gwiazdę,
Z tysiąca w jedną.
Nią będę Tobie.
Jak Bóg mi świadkiem,
Zeus w Olimpie,
Otrę Twe oczy,
Podmuchem bryzy.
Okno więc uchyl,
Powietrzem będę
Lub zamocz chustkę
W stopniałym śniegu.
Skryty w skrach siarki,
Rozpalę zmysły,
A po tym życiu,
Przykryję chłodem.
Żywioły marne,
Próżne, wymyte,
Pyłkiem dla serca,
Które nadsiłą.
Ono nam matką,
Drogi kierunkiem
I raną w boku,
Pasją gołębim.
Wiszę na niebie,
Obok wisisz Ty.
W nich łez miliony,
W nas łez miliony.
[ Autor
]
10 czerwiec 2006
|
|