| |
|
Zmęczona
Zmęczona przyszła Noc na nasze
pola, siadając na miedzy na
chwilę, o tu, przy topolach.
I sapnęła, uufff,
o tak! Bo już
Świt nie długo przyjdzie, jej codzienny
kat
A wtedy, chować się musi
oo, biedna Starucha! To pod
kamień, to w podziemia.
Gdy się użali
Nikt nie słucha, a
Powinien!
Zagnana, zabiegana swe,
pełne głębi oczy, w niebo
nad ranem zadziera
i widzi.
Jak spada nieboskłon,
bogowie, i gwiazdy
uufff,
zaczyna się nowa
Era
Swe oczy jednak opuści,
wbije w ziemię, zmęczona,
i zastanawia się, kiedy nie słońce,
nie rodzaj kolejny, a Ona sama
skona.
Rzeszów 21-I-05
[ Autor
]
5 luty 2006
|
|